Zacznę od małego sprostowania: wspomniałem wczoraj, że Izrael porozumiał się w środę za pośrednictwem Rosji z Iranem i obie strony zapewniły się wzajemnie, że nie zaatakują pierwsze. Pomyliłem tylko daty: miało to miejsce nie w tym tygodniu, a wcześniej, jeszcze przed wybuchem protestów w Iranie.
Wczoraj w trybie pilnym odbyło się poświęcone Iranowi spotkanie Rady Bezpieczeństwa ONZ. Oprócz przedstawicieli państw pojawiły się też osoby z irańskiej emigracji i opozycji, na czele z Masih Alineżad, które apelowały do świata o reakcję na brutalne działania irańskiego reżimu. Ambasador USA powiedział, że jego kraj wspiera protestujących i ostro skrytykował represje wobec nich. Wielka Brytania wyraziła solidarność z protestującymi. Chiny, Rosja i Pakistan wezwały do pokojowego rozwiązania wszelkich kryzysów i poszanowania suwerenności Iranu. Dodatkowo Rosja skrytykowała Stany Zjednoczone za "nakręcanie histerii" wobec Iranu i próby ingerencji w wewnętrzne sprawy tego kraju. Ambasador Iranu przy ONZ zaczął przemówienie od zaznaczenia, że reprezentuje naród w pogrążony w żałobie. Ostro skrytykował USA za pozowanie na fałszywego przyjaciela Irańczyków. Sprzeciwił się wszelkim groźbom dotyczącym amerykańskiej interwencji w Iranie.
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało wczoraj ambasadora Iranu. W oświadczeniu napisano, że polska strona wyraziła zaniepokojenie represjami wobec protestujących i ostrzegła, że - bazując na własnych doświadczeniach historycznych - ograniczanie wolności słowa i prawa do zgromadzeń nie jest narzędziem do osiągania celów politycznych. Ze względu na szczególne więzy historyczne łączące nasze kraje Polska zaapelowała o zaprzestanie używania siły i podjęcie dialogu z protestującymi.
Kanada poinformowała, że w protestach w Iranie zginął jeden jej obywatel. Nie wiadomo, czy był to rodowity Kanadyjczyk czy, co bardziej prawdopodobne, osoba urodzona w Iranie i posiadająca kanadyjskie obywatelstwo.
Znów wiadomość, której nie jestem w stanie potwierdzić, ale w internecie coraz częściej pojawiają się plotki, że blokada internetu w Iranie ma potrwać nawet do marca. Nie wiem, na ile to możliwe, ale jeśli te przewidywania się spełnią, to Irańczyków mieszkających za granicą czekają jeszcze całe tygodnie skrajnie trudnego czasu bez wiadomości o swoich najbliższych w Iranie. Mam szczerą nadzieję, że to się nie potwierdzi.
Potencjalna interwencja USA wciąż wisi w powietrzu. Donald Trump powtórzył wczoraj, że rząd Iranu póki co wstrzymał zabijanie cywilów, ale Waszyngton stale monitoruje sytuację. Rząd w Teheranie miał wstrzymać przeprowadzenie blisko 800 egzekucji skazanych na śmierć uczestników protestów.
Oczywiście nie ma co liczyć na to, że reżim złagodzi swoje podejście do uczestników protestów. Represje trwają, i będą trwały jeszcze długo.
Dalej nie ma żadnych konkretnych i potwierdzonych informacji na temat sytuacji w samym Iranie. Z nielicznych i stosunkowo wiarygodnych wiadomości wynika, że sytuacja w całym kraju jest dość spokojna, ale bardzo napięta.
Wojsko i służby stale są w stanie najwyżej gotowości, w wielu miejscach panuje praktycznie wojenna atmosfera. Niewielkie protesty wybuchają jeszcze w różnych miastach, ale nie są już masowe.
Źródło 1, źródło 2, źródło 3, źródło 4