Dziś wracam do Iranu. Sytuacja z dostępem do internetu wciąż jest niepewna. W ostatnich dniach kilku osobom udało się skontaktować, ale kontakt ogranicza się do wysłania kilku krótkich wiadomości, po czym połączenie znów się urywa. Mówiąc ogólnie, atmosfera jest ciężka. Bardzo. Nadal wydaje się, że wszystko to nie trwało tak długo, jak przedstawiały to media, a od około 10 dni sytuacja jest opanowana i nie doszło już do żadnych większych wydarzeń. Ale te 3-4 dni prawdziwych protestów i starć były naprawdę tragiczne.
- Fundacja do spraw Męczenników i Weteranów - irańska organizacja rządowa - poinformowała oficjalnie, że w ostatnich wydarzeniach zginęło 3117 osób. W tej liczbie znajdują się zarówno funkcjonariusze służb, jak i "duża liczba niewinnych, przypadkowych przechodniów". Organizacja w oświadczeniu stwierdziła, że wszyscy zabici to ofiary "największej i najbardziej złożonej operacji terrorystycznej" wymierzonej w Iran od początku istnienia Republiki Islamskiej. Całe oświadczenie zostało jednoznacznie napisane w tonie: "zabici ponieśli męczeńską śmierć w rąk wrogów Iranu, a ostatnie wydarzenia były kontynuacją wojny 12-dniowej z czerwca zeszłego roku".
- Inne źródła podają inne, jeszcze wyższe liczby jeśli chodzi o zabitych. Oczywiście irańskie źródła rządowe też zbytnio wiarygodnie nie są. Podejrzewam niestety, że realna liczba jest wyższa, a te 3117 podane tutaj to absolutne minimum, do którego przyznają się władze.
- Anonimowy przedstawiciel irańskiego reżimu poinformował w rozmowie z rosyjską agencją TASS, że przynajmniej w dwóch przypadkach w ciałach zabitych znaleziono pociski produkcji izraelskiej. To kolejna wiadomość którą trudno potwierdzić czy zweryfikować, bo fakt, że twierdzą tak "wiarygodne raporty" cytowane przez "anonimowego przedstawiciela władz" niewiele jeszcze znaczy.
- Abbas Araqczi, minister spraw zagranicznych Iranu powiedział, że w razie ataku Stanów Zjednoczonych irańska armia odpowie "z całą mocą" i w nie zachowa "podobnej powściągliwości, jak w czasie wojny 12-dniowej". Nowa wojna może potrwać znacznie dłużej i być o wiele bardziej niszczycielska, niż przewidują Stany Zjednoczone i Izrael, a do tego obejmie cały region. Jednocześnie powiedział, że jako dyplomata i weteran (wojny iracko-irańskiej) nienawidzi wojny i jest gotów zrobić wszystko, żeby uniknąć tego scenariusza.
- W czasie dzisiejszej inauguracji stworzonej przez USA Rady Pokoju w Davos Trump powiedział krótko: "Iran chce rozmawiać, i będziemy rozmawiać". Co dokładnie mają znaczyć te słowa, być może przekonamy się wkrótce.
Źródło 1, źródło 2, źródło 3, źródło 4