Ahmad al-Hamidawi, przywódca irackiego ugrupowania Kata`ib Hezbollah (to nie ten libański Hezbollah, choć to również szyicka i pro-irańska organizacja) zapowiedział, że atak na Iran będzie oznaczał "wojnę totalną" w regionie. Wezwał też wszystkich swoich bojowników do przygotowywania się do walki.
Jak powiedział, w regionie gromadzą się obecnie "siły ciemności" które chcą zniszczyć Iran, będący "fortecą dumy" dla muzułmanów. Ostrzegł, że sytuacja jest teraz inna niż w czerwcu zeszłego roku, i tym razem organizacja w całości stanie do walki w obronie Teheranu.
Wszystko nadal wisi na włosku. Według doniesień grupa bojowa z lotniskowcem USS Abraham Lincoln weszła już na wody terytorialne należące do CENTCOM - dowództwa sił amerykańskich obejmującego m.in. region Bliskiego Wschodu, w tym Iran. W ostatnich dniach Stany Zjednoczone przerzucają do regionu dodatkowe siły, choć niektórzy obserwatorzy twierdzą, że póki co są one mniejsze niż przed wojną 12-dniową w czerwcu zeszłego roku.
Izraelskie linie lotnicze przygotowują się na potencjalny kryzys. Przewoźnicy El Al, Israir i Arkia wydali pozwolenia na odwoływanie lotów, jeśli sytuacja będzie się pogarszać.