Kolejny dzień, w którym dzieje się jednocześnie wszystko, i nic. Z osobistych rozmów z ludźmi w Iranie wynika, że wszyscy czekają w napięciu na burzę. Atmosfera jest skrajnie napięta. Każdy szykuje się na to, że za moment "coś" się wydarzy, choć nikt nie wie jeszcze, co.
Niektóre źródła podają, że Donald Trump może mieć nadzieję na zainspirowanie kolejnych protestów po precyzyjnych uderzeniach wymierzonych w irańskie obiekty wojskowe i przedstawicieli reżimu. Celem Amerykanów miałoby być w takim scenariuszu przeprowadzenie bombardowań ukierunkowanych na osłabienie reżimu na tyle, aby stworzyć warunki do oddolnej zmiany.
Unia Europejska przygotowała pakiet sankcji wymierzonych w konkretne instytucje oraz przedstawicieli irańskiego reżimu. Wśród objętych sankcjami jest m.in. Eskandar Momeni - irański minister spraw wewnętrznych, a także kilka rządowych firm.
Dodatkowo w najbliższym czasie Unia ma oficjalnie uznać Korpus Strażników Rewolucji za organizację terrorystyczną. Jeszcze do wczoraj sprzeciw wobec tej decyzji zgłaszała Francja, ale ostatecznie Paryż zmienił swoje stanowisko.
Abbas Araqczi, irański minister spraw zagranicznych ma jutro złożył oficjalną wizytę w Turcji.
Ze swojej strony Turcja ma jutro oficjalnie zaproponować Iranowi swoją mediację pomiędzy Teheranem a USA. Turcja stale apeluje o dyplomatyczne rozwiązanie kryzysu i stara się przekonać Amerykanów, że Iran jest gotów do negocjacji. Jednocześnie Ankara rozważa wzmocnienie swojej wschodniej granicy na wypadek wybuchu wojny.
Rosja zapowiedziała, że jest gotowa do ewakuacji swojego personelu z irańskiej elektrowni atomowej w Buszehr. Elektrownia znajdująca się nad Zatoką Perską powstała właśnie przy współpracy z Moskwą.
Źródło 1, źródło 2, źródło 3, źródło 4, źródło 5