Po poniedziałkowym zamachu stanu władzę w kraju przejęło wojsko. Przywódcą wojskowej junty jest Min Aung Hlaing. Związany z armią od lat 70, pełnił szereg istotnych funkcji w strukturach władzy - m.in. w latach 2010 - 2011 był ministrem obrony.
Dziś nowe władze oświadczyły, że przeciwko dotychczasowej przywódczyni kraju i głównej postaci jego prodemokratycznych przemian, Aung San Suu Kyi, wpłynęło oficjalne oskarżenie. Dotyczy ono między innymi "posiadania nielegalnych narzędzi do komunikacji". Oskarżenie wpłynęło również przeciwko Win Myintowi, dotychczasowemu prezydentowi kraju który także został aresztowany przez wojsko. W tym przypadku mówi ono o łamaniu przepisów o ograniczeniu zgromadzeń w związku z pandemią COVID-19.
Nie wiadomo, gdzie teraz przebywają aresztowani politycy. Aung San Suu Kyi ma być przetrzymywana w areszcie domowym w swojej rezydencji w stolicy, ale o żadnym z aresztowanych od poniedziałku nie ma oficjalnych informacji.
Do aresztowanych należy również Han Thar Myint, rzecznik rządzącej Narodowej Ligii na Rzecz Demokracji, oraz U Nyang Win, członek NLnRD i adwokat Aung San Suu Kyi.
W kraju panuje względny spokój, ale w niektórych miejscach ludzie spontanicznie stawiają opór przeciwko nowej władzy. W Rangunie, największym mieście Birmy, personel kilku szpitali odmówił wykonywania swoich obowiązków.
Przewrót został potępiony przez znaczną część społeczności międzynarodowej, która wzywa do uwolnienia aresztowanych przywódców. Równocześnie sprzeciw Chin zablokował Radę Bezpieczeństwa ONZ przed oficjalnym potępieniem birmańskiej armii i wezwaniem do powrotu do demokracji. Rząd w Pekinie uzasadnił swoje działania tym, że jego zdaniem potępienie i ewentualne sankcje jedynie pogorszą sytuację w Birmie.