W ciągu ostatniego tygodnia doszło do dwóch groźnych ataków na pograniczu tadżycko-afgańskim, które były wymierzone w chińskich pracowników. 26 listopada nieznani sprawcy ostrzelali kopalnię złota w dystrykcie Shamsiddin Shohin w południowej części kraju. Kopalnia należy do chińskiego prywatnego przedsiębiorstwa Shohin SM. W ataku zginęło trzech obywateli Chin.
Z kolei 30 listopada doszło do ataku na pracowników chińskiego przedsiębiorstwa realizującego projekty infrastrukturalne w autonomicznym wilajecie Górski Badachszan, we wschodniej części kraju. W drugim ataku zginęło dwóch chińskich pracowników.
Kilka źródeł podało, że w atakach były użyte też drony z przyczepionymi granatami.
Chińska ambasada w Tadżykistanie natychmiast wezwała swoich obywateli do opuszczenia terenów przygranicznych z Afganistanem.
Tadżyckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że za atakiem stoją zbrojne grupy operujące z terenów Afganistanu. Jednocześnie władze ogłosiły, że sytuacja jest opanowana i wszystkie tereny przygraniczne pozostają pod kontrolą.
Władze Afganistanu potępiły ataki i oskarżyły o nie "grupy terrorystyczne, które chcą siać chaos i destabilizować sytuację w regionie".
Kilka dni po atakach pojawiły się pogłoski o tym, że Tadżykistan prowadzi z Rosją rozmowy na temat wspólnego patrolowania granicy. W patrolach miałyby wziąć udział siły stacjonujące w rosyjskiej bazie wojskowej w Tadżykistanie, największym tego typu obiekcie należącym do armii rosyjskiej poza granicami Rosji. Teraz władze Tadżykistanu zdementowały te wiadomości i powiedziały, że siły tego kraju w pełni kontrolują sytuację i nie muszą korzystać z pomocy innego państwa.