Przynajmniej 38 ofiar śmiertelnych - w większości dzieci - strzelaniny w Tajlandii.
Do tragedii doszło w mieście Utthai Sawan, znajdującym się w prowincji Nong Bua Lamphu w północnej części kraju. Do żłobka wszedł 34 - letni mężczyzna i otworzył ogień z pistoletu. Najpierw zastrzelił kilku pracowników, po czym wtargnął do pomieszczenia pełnego dzieci. W ataku oprócz broni palnej użyty został też tasak.
Po dokonaniu masakry sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia samochodem, według zeznań świadków, próbując po drodze zaatakować kilku przechodniów. Policja natychmiast wydała wszczęła pościg i wydała komunikat, w którym wezwała okolicznych mieszkańców do szczególnej ostrożności i pozostania w domach.
Sprawcy ataku udało się wrócić do domu. Na miejscu najpierw zabił swoją żonę i syna, a następnie popełnił samobójstwo.
Motywy ataku nie są jeszcze znane. Wiadomo, że sprawcą był 34 - letni Panya Kamrab, były policjant. W lipcu tego roku został wydalony ze służby pod zarzutem posiadania narkotyków. W piątek w sądzie miał odbyć się w tej sprawie jego proces.
Policja podejrzewa, że w momencie dokonywania ataku Kamrab mógł być pod wpływem narkotyków.
Władze zastrzegają, że niestety ostateczna liczba zabitych prawdopodobnie jeszcze wzrośnie.