Wczoraj agencja Bloomberg wywołała małe zamieszanie informując, że do Izraela dotarł pierwszy transport wenezuelskiej ropy.
Zaczęło się od informacji, że rafineria należąca do izraelskiego przedsiębiorstwa Bazan Group otrzymała wczoraj dostawę ropy pochodzącej z wenezuelskich złóż. Od razu sugerowało to mocną zmianę kursu przez Wenezuelę po schwytaniu Nicolasa Maduro. Wcześniej kraj utrzymywał minimalne stosunki z Izraelem, będąc w dobrych relacjach m.in. z Iranem. W 2009 roku kraje zerwały ze sobą oficjalne stosunki dyplomatyczne.
Taką informację wczoraj podawały też izraelskie media, ale dziś z kolei władze Wenezueli temu zaprzeczyły i nazwały te doniesienia sfabrykowanymi. Przedstawiciele rządu w Caracas oznajmili, że Wenezuela nadal nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych z Izraelem i niezmiennie popiera sprawę palestyńską.
Na razie nie wiadomo nic więcej i trudno stwierdzić, czy dostawa faktycznie się odbyła. Nikt ze strony izraelskiej nie skomentował całej sprawy.
Swoją drogą, jedna z rafinerii należących do Bazan Group mocno ucierpiała w czasie wojny 12-dniowej w czerwcu zeszłego roku. Po trafieniu irańskimi pociskami była wyłączona z użytku przez kilka tygodni.