Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej podjęła w niedzielę decyzję o nałożeniu sankcji na Mali. Powodem jest ogłoszenie przez władze tego kraju przełożenia zaplanowanych pierwotnie na luty 2022 wyborów prezydenckich i parlamentarnych o całe pięć lat.
W Mali od sierpnia 2020 roku rządzi junta wojskowa, która doszła do władzy po zamachu stanu i obaleniu dotychczasowego prezydenta Ibrahima Boubacara Keity. Początkowo miała to być przejściowa władza, która po przywróceniu porządku w kraju przeprowadzi legalne wybory. Na początku stycznia przedstawiono jednak propozycję przeprowadzenia wyborów dopiero za pięć lat.
Propozycja została przedstawiona przedstawicielom państw członkowskich Wspólnoty Gospodarczej Państw Afryki Zachodniej. W odpowiedzi na to WGPAZ zwołała w Akrze, stolicy Ghany, nadzwyczajne posiedzenie. Ustalono, że decyzja władz Mali jest nie do zaakceptowania, w praktyce będzie bowiem oznaczała "przetrzymywanie mieszkańców tego kraju jako zakładników przez kolejne 5 lat".
Na Mali nałożono sankcje gospodarcze; zamknięto też granice lądowe między tym krajem a członkami WGPAZ. Władze tłumaczą, że przeprowadzenie sprawiedliwych wyborów jest w tym momencie niemożliwe, bowiem w kraju nadal nie przywrócono porządku. W oficjalnym oświadczeniu stwierdzono też, że pięć lat to maksymalny termin, i wybory być może odbędą się wcześniej.
Wczoraj na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ odrzucono wniosek Francji o poparcie decyzji WGPAZ. Projekt rezolucji został zablokowany przez Chiny i Rosję, ku rozczarowaniu przedstawicieli państw Afryki Zachodniej.
Przedstawiciel Pekinu stwierdził, że przejściowy rząd Mali znajduje się obecnie w krytycznym położeniu, a inne państwa powinny powstrzymywać się przed zdecydowanymi działaniami wobec niego. Wezwał też obydwie strony do dialogu i wspólnego szukania najlepszego wyjścia z tej sytuacji.