Tyle czasu minęło. Już nie tygodnie tylko miesiące, a powrót do normalnego życia jeszcze chyba nie jest dla mnie. Po miesiącach leczenia i zmagania się z górkami i dołkami emocjonalnymi, nie doszedłem jednak jeszcze do siebie. Chociaż kilka razy wydawało się, że wszystko już jest ok i czas robić następne kroki, to okazało się to trudniejsze niż się wydaje.
Chciałem ruszyć w stronę otwartości na innych ludzi, ale zauważyłem, że zupełnie inaczej teraz na ludzi patrzę. W twarzach osób zacząłem dostrzegać więcej niż widziałem do tej pory. Mówi się, że mimika twarzy i mowa ciała zdradza nam bardzo dużo. Być może tak jest, ale jest coś jeszcze. Nie widziałem wcześniej tylu oznak stanów emocjonalnych, które widzę teraz. Zaskakujące, jak łatwo to wyodrębnić. Może przesadzam? Nie, to się czuje i to bardzo wyraźnie. Tak jakbyś czuł zapach lub smak. W pierwszych momentach wydało mi się to ciekawe, ale potem wcale takie ciekawe to nie było.
Im dłużej przebywałem w jakimś towarzystwie tym gorzej się czułem. Wyobraźcie sobie mieszanie zapachów i smaków, która na początku wydaje się normalna lub przyjemna, ale później przyprawia o ból głowy. Może po prostu nie byłem na to gotowy? Albo zapomniałem jak to jest. Może to przez leki? Nie wiem sam. Nie oczekiwałem, że będzie łatwo i nie było. Zwykłe posiedzenie na przysłowiowej kawie i "piwku" stało się dla mnie totalnie wyczerpujące.
Długa droga przede mną i chyba od nowa muszę przywyknąć do "zapachu i smaku" normalności. Ze zdziwieniem patrzę sam na siebie. Kiedyś do wyskoku "na piwko" byłem pierwszy :), teraz ostatni, a nawet ten daleko za ostatnim. Najdziwniejsze jest to, że w ogóle mi tego nie brakuje. Wiem, że brak chęci zaistnienia w jakiejś grupie znajomych czy osób (mam na myśli wyjście gdzieś z innymi) nie jest normalnym objawem, albo ja się po prostu zupełnie zmieniłem.
W codziennym życiu i obowiązkach mam zupełny spokój i lęki sprzed kilku miesięcy zupełnie odeszły w zapomnienie. To jednak dopiero połowa. nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak trudno musi być osobom, które mają do czynienia na codziennie z takimi osobami jak ja. Na szczęście nie jestem z nikim związany, szczerze to nie wyobrażam sobie tego nawet. Musiał by być to ktoś o świętej cierpliwości i świętym zrozumieniu, bo by ze mną nie wytrzymał. Podziwiam ludzi, którzy mają na co dzień do czynienia z takimi jak ja. Może się to zmieni, ale jeszcze jakiś czas to potrwa.