Zanim zagłębicie się dalej w ten post, zatrzymajcie się na chwilkę na pierwszych dwóch akapitach. Być może to co dalej przeczytacie po prostu nie będzie dla Was. Chciałem Wam opisać, moje własne spostrzeżenia w formie kilku postów. Nie traktujcie tego jako jakieś szarlatańskie przepowiednie czy nawoływania do rewolucji. To tylko mój punkt widzenia i poletko do dyskusji nad tym.
Jak widać było, po poprzednim poście, jednak społeczeństwo jest na kilka grup podzielone. Jedno to, co bezsprzecznie Nas wszystkich łączy, to skomplikowany i wielopoziomowy system kontroli życia tego społeczeństwa. Oczywiście nie mam nic przeciwko formom kontroli. Musi istnieć, gdyż jest niezbędnym warunkiem rozwoju i bezpieczeństwa. Jestem przeciwnikiem anarchii w każdym wydaniu. Zastanawiam się jednak nad samą formą i jakością tej kontroli i o tym chciałem szerzej napisać.
Formy kontroli wolności
Wolność totalna jest chyba najgorszą opcją. Nie można na wszystko pozwolić z wiadomych powodów. Cały Wszechświat posiada pewne reguły, które w maleńkim stopniu znamy i musimy się do nich dostosować. Schodząc na ludzki poziom, to warunkiem rozwoju cywilizacji powinien być system demokratyczny. Świat do tego dojrzał, co niezmiernie mnie cieszy. Wykorzystanie władzy, jaką oddajemy w ręce rządów, pozostawia wiele do życzenia i aby nie zagłębiać się w markopolitykę , to utnę w tym miejscu pewnym skrótem myślowym.
Jeżeli nie zdołamy powołać władz, które będą miały w sobie empatie (w zasadzie to jako warunek konieczny uważam) i niezmierzone pokłady uczciwości i pokory, to zginiemy.
Formy kontroli wyższej
Każdy człowiek w mniejszym lub większym stopniu posiada wbudowane pewne mechanizmy działania. Jedne z nich służą podtrzymaniu zdrowia i życia (są wspólne dla wszystkich w danym gatunku) inne zaś są według czegoś ludziom przydzielane. Zauważyliście, że po prostu widać, że jeden człowiek jest do czegoś "stworzony", a inny nie? O tym właśnie myślę. Oczywiście co jakiś czas pojawiają się geniusze i osoby z nadprzyrodzonymi zdolnościami - pozytywną lub negatywna mutacją. Dzieje się tak od wieków. Ja jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nie ma w tym przypadku.
Kiedy byłem bliski śmierci (pisałem tutaj i w kolejnych postach o tym) w głowie pojawiały się obrazy z początków życia. Próbowałem usilnie przypomnieć sobie pierwszy świadomy moment. Jak to było? Po prostu zapaliło się światło? Może dawno się świeciło, a ja otrzymałem stan świadomy? Czy już wcześniej umarłem? Kim byłem? Przeczytałem tony książek i materiałów i nie mogę się oprzeć myśli, że to w czym jesteśmy nie jest do końca wszystkim co istnieje. Poszedł bym nawet dalej i stwierdził, że raczej w pewien sposób to co widzimy i słyszymy jest nie do końca rzeczywiste. Może parskniecie śmiechem, ale kiedy stoisz tuż przed śmiercią, to już takie śmieszne nie jest. Wiem, że ludzie nie mają czasu na to i mają swoje sprawy na głowie. Jednak w niektórych momentach życia to staje się o wiele ważniejsze od całej reszty.
Dlaczego tak uważam? Chociaż wielu pomyśli, że to wariactwo, to widać, że coś z prawami fizyki, matematyki i wielu innych nauk jest nie tak. Ale od początku. No właśnie. Skoro był czas kiedy nie było jeszcze czasu i miejsce, które nie miało miejsca (bo przecież przestrzeń i czas powstały), to jakaś wyższa forma musiała istnieć, lub coś poprzedniego. Nie pojmiemy tego w żaden sposób, bo po prostu tego nie potrafimy. Zrozumienie pojęcia czasu i miejsca sprawia nam problem, co dopiero form wyższych. Myślę, że również nałożono na Nas ograniczenie i jest ono pewną formą kontroli wolności. Pewnie dla Naszego bezpieczeństwa. Tu pewnie cisną się szeregi kwestii. Napiszcie o nich. Fajnie było by o tym podyskutować.
Wy widzicie podobnie? cdn...