W ostatnim tygodniu coraz częściej łapię się na tym, że po dwóch godzinach jazdy rowerem wracam do domu z poczuciem, że dalsza praca po prostu nie ma sensu ekonomicznego. To nie pierwszy taki kryzys — podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej. Pamiętam choćby okolice początku 2023 roku, kiedy również pojawił się u mnie wyraźny przestój. Wtedy jednak wynikało to głównie ze zmian w algorytmach.
Spadek stawek na podstawie własnych danych
Dziś sytuacja wygląda inaczej. W naszej branży obowiązuje brutalny kapitalizm — prawo popytu i podaży działa bez żadnych amortyzatorów. Prawa socjalne są bardzo teoretyczne. Jeszcze dwa miesiące temu było zimno, zapotrzebowanie na kurierów wysokie, a rekrutacja trwała praktycznie bez przerwy. Firmy potrzebowały rąk do pracy. Teraz zrobiło się cieplej, ruch wyraźnie spadł, a na rynku zostało więcej kurierów niż zleceń.
Efekt jest łatwy do przewidzenia: stawki lecą w dół. I to nie o symboliczne 5 czy 7 złotych na godzinę — mówimy o spadkach rzędu kilkunastu złotych. W praktyce oznacza to, że realne zarobki schodzą dziś znacznie poniżej pensji minimalnej.
Zacząłem więc szukać głębszej przyczyny i natknąłem się na coś, o czym praktycznie się nie mówi. Chodzi o nowe przepisy dotyczące Państwowej Inspekcji Pracy, które przeszły już przez Sejm i Senat i czekają na podpis prezydenta. Jeśli wejdą w życie, mogą wywołać prawdziwe trzęsienie ziemi w branży.
Linki do źródła i artykułu:
Inspektorzy zyskają możliwość skutecznego kontrolowania firm pośredniczących, które formalnie zatrudniają kurierów. Kluczowe będzie ustalenie, czy kurier faktycznie prowadzi działalność polegającą głównie na wynajmie pojazdu, czy jednak wykonuje pracę dostawcy. Jeśli okaże się, że to drugie, pośrednicy mogą zostać zobowiązani do zapłaty zaległych składek ZUS — i to wstecznie.
A to oznacza ogromne koszty.
Do tego dochodzi rejestrowanie faktur w KSEF dzięki którym od razu będzie wiadomo, jakie faktury wystawia i otrzymuje dostawca.
Z tej perspektywy obecne obniżki stawek zaczynają wyglądać inaczej. Możliwe, że firmy próbują maksymalizować przychody już teraz, budując rezerwę finansową na przyszłe zobowiązania — czy to kary, czy właśnie zaległe składki.
Mogą też próbować badać granicę bólu - przez stawki znacznie mniejsze od minimalnej krajowej zniechęcić do tej pracy jak największą liczbę kurierów.
Innymi słowy: system może się domykać.
Jeśli ten scenariusz się potwierdzi, może to być koniec modelu delivery, jaki znamy od kilku lat — opartego na mieszanych umowach najmu i zleceń, balansujących na granicy prawa.
Najbardziej zaskakujące jest jednak coś innego: niemal całkowity brak dyskusji na ten temat. Trudno znaleźć rzetelne informacje w mediach czy nawet w środowisku samych kurierów. Powód wydaje się dość oczywisty — pośrednicy nie mają interesu w nagłaśnianiu sprawy. Otwarta komunikacja oznaczałaby przyznanie, że dotychczasowy model opierał się na wątpliwych konstrukcjach prawnych.
Dodatkowo wiele grup w mediach społecznościowych, które teoretycznie zrzeszają kurierów, w praktyce jest powiązanych z firmami pośredniczącymi. Pod przykrywką integracji pełnią funkcję kanałów promocyjnych, co skutecznie ogranicza swobodny przepływ informacji.
Sytuacja jest więc dynamiczna i niejednoznaczna. Jedno jest pewne: nadchodzą zmiany, które mogą fundamentalnie przekształcić ten rynek. A to, co obserwujemy dziś — spadki stawek i pogorszenie warunków — może być dopiero początkiem większego procesu.
Co ze mną? Dalej będę jeździł na B2B - dla pośredników nie jestem żadnym problemem bo sam opłacam składki i płacę podatki. Jednak spadek stawek odczuwam podobnie. Gdy zaczynałem moja przygodę w zarabianie na rowerze to jeździłem na umowie zleceniu. Może znowu wrócimy do tego co było.
Powyższe dane opierają się na tym co przeczytałem. "Dyskutowałem" też na ten temat z AI Gemini, szukałem źródeł, ale nie jestem prawnikiem ani ekonomistą. Nie uważam się za wszechwiedzącego. Mogę się mylić.