Żagle to życie. Ci, co mnie znają, wiedzą doskonale, że uwielbiam prowadzić. Ci natomiast, którzy zdają sobie z tego sprawę, ale zwykle, siedząc na fotelu pasażera, usilnie poszukują, zamiast wiatru we włosach, pedału hamulca, będą zachwyceni - na jachcie, w każdej chwili, mogą się odmeldować i skoczyć w topiel. Nie będę protestować, a tym bardziej nie podbiorę z wody, bo nie umiem. ;) Jeśli ktoś jeszcze nie pływał, zachęcam - zwłaszcza na Jeziorze Żywieckim. Cisza (choć tym razem przerywana karaoke z pola namiotowego, niepokojąca nowość), spokój, czyste nabrzeże. Niestety, w temacie rozwijanej prędkości, wczorajszy wiatr się nie popisał. Zaledwie kilka kilometrów na godzinę sprowokowało parę krótkich drzemek na dziobie, a także próbę przypomnienia sobie jak odwraca się świat do góry nogami.
Dostrzegam w tym pewien plus - pozwoliło mi to na oswojenie się z olinowaniem i pierwszorazowe, nieomal samodzielne postawienie grota. Gdyby kogoś interesowała najtańsza przystań w okolicy to polecam tę na ulicy Żeglarskiej w Zarzeczu przy Ośrodku Sportów Wodnych i Rekreacji "Neptun". Jedynie 170 zł za cały dzień wypożyczenia Omegi.