Naprawa słuchawek vol 2
Cześć. W dzisiejszym wpisie chciałbym Wam pokazać w jaki sposób uporałem się z kolejną, dość częstą usterką w słuchawkach. Taka awaria może się pojawić na kablu jak u mnie, bądź bezpośrednio w samym pałąku słuchawek. Zapraszam!
Diagnoza
Niefortunnie zaczepiłem słuchawki i w momencie gdy chciałem odsunąć fotel od komputera, szarpnąłem za przewód. Kilkukrotne powtórzenie tego (:P) spowodowało następujący rezultat:
Słuchawki w takim stanie początkowo przestały grać na jedną stronę by po kilku dniach przestać grać całkiem. Nie było wyjścia, trzeba było je ratować! Choć żona mówiła bym kupił nowe :)
Zatrzaski, wszędzie zatrzaski
Przewód od wtyczek (są dwie, jedna od mikrofonu, druga od słuchawek) wchodził do układu, gdzie prócz włącznika mikrofonu jest potencjometr głośności słuchawek. Moim minimum było doprowadzić słuchawki do takiego stanu by grały. Liczyłem się z tym, że usunę układ regulujący natężenie głosu jeśli nie uda mi się go naprawić. Przyznam się szczerze, że im więcej próbowałem tym bardziej byłem przekonany, że trzeba go po prostu wyciąć. Zatrzaski trzymały tak mocno, że nie szło ich w żaden sposób otworzyć. Podjąłem decyzję, by spróbować „na wszystko jedno”. Nóż monterski poszedł w ruch, wbiłem go pomiędzy dwie połowy obudowy i … zatrzaski puściły. Z głośnym trzaskiem, ale puściły :)
Po otworzeniu ukazał się następujący widok.
Gąszcz przewodów
Kanał lewy, prawy, masa, mikrofon i masa mikrofonu. Dużo cieniutkich przewodów, które przylutowane są do płytki. Chwilę zeszło mi zanim udało mi się dojrzeć, który przewód jest do czego. Nie udało mi się wsunąć przewodu w gumową część, która trzyma przewody przed wysunięciem. Zmuszony byłem do ucięcia naderwanych przewodów. Zostawiłem sobie kawałek żył by mieć ułatwioną pracę przy lutowaniu. Niestety nawet pęseta nie pomogła w usunięciu resztek przewodu z gumy. Jak się później okazało, izolacja przewodu była wtopiona na jakimś kleju. Musiałem posiłkować się rozcięciem „uchwytu” i wyskrobaniu zeń resztek kleju i przewodu.
Lutowanie
Tutaj stara metoda. Kalafonia + cyna + lutownica i momentalnie pozbyłem się izolacji na żyłach. Starałem się możliwie jak najmniej uszkodzić izolację by później nie pojawiło się zwarcie.
Tak przygotowane przewody zacząłem jeden po drugim wlutowywać na płytkę, przedtem usuwając (również po kolei) pozostałości urwanych przewodów. Dzięki temu nie musiałem nic notować ani zapamiętywać. Zielony przewód w miejsce urwanego zielonego, a czerwony w miejsce czerwonego. I tak aż do momentu gdy wszystko było już przylutowane.
Składamy?
Na koniec przed samym zamknięciem obudowy podłączyłem słuchawki do komputera i zrobiłem test. Wszystko działa tak jak powinno :) Zamknąłem obudowę. Niestety zatrzaski nie zamknęły się tak jak fabrycznie. Ponad to widać, że dobierałem się do środka dość mocno :) Cóż, nie zawsze uda się naprawić tak by nie pozostało żadnych śladów po pracy. Ale nie przejmujmy się tym! Ważne, że słuchawki działają!
Do ùzdrzeni!