Cześć,
po kupnie domu a razem z nim kwałka działki - chciałem w końcu zrealizować swoje marzenia o posadzeniu szybko rosnących roślin.
Pierwszą z takich roślin była wierzba energetyczna (wierzba wiciowa). Jest to roślina, która fascynowała mnie od bardzo dawna. Pierwsze próby sadzenia były jeszcze w domu rodzinnym, ale tam sadzonki rosły kiepsko (niska wilgotność gleby).
Dom, w którym aktualnie mieszkam położony jest na terenie wilgotnym, który idealnie nadaje się do hodowania tego typu rośliny.
Zakupiłem sadzonki początkiem 2019 roku i wiosną wysadziłem do gleby.
Niestety ze względu na priorytety innych robót, wierzba była zaniedbana. Największym błedem było to, ze po pierwszym sezonie nie zrobiłem technicznego cięcia. Zabieg ten spowodowałbym pobudzenie rośłiny do lepszego wzrostu w nowym sezonie. Ja to przespałem.
Cięcie jakie zostało wykonane pod koneic roku 2020 polegało na wyrównaniu do wysokosci płotu. Wszystko ponad obrys siatki to tegoroczny przyrost.
Miałem nadzieję, że wszystko fajnie się zagęści. Niestety wierzba zagęszcza się od miejsca cięcia, Dlatego też na jesieni tnę przy ziemii i od nowego sezonu będę miał gęsty żywopłot przez całą wysokośc a nie tylko nad siatką:)
Kolejne zaniedbanie polegało na tym, że część sadzonek się nie przyjęła a ja brakujących pedów nie uzupełniłem przy następnym seozonie. Dlatego też mój żywy płot nie jest w pełni szczelny. Błąd ten poprawiłem na wiosne tego roku dosadzając ubiegłegoroczne pędy w miejsce dziur.
Swoją drogą ubiegłogoroczne pędy przezimowały mi w plastikowej beczce, do której napadało trochę wody. W okolicach kwietnia z niektórych pędów zaczęly odbijać listki. Pędy te wsadziłem do gleby i w taki oto sposób dosadziłem brakujące fragmenty płotu.
Ta roślina naprawde łatwo się przyjmuje :)
Mam nadzieję, że nowy sezon wyrówna również tutejsze nierówności.
Pozdrawiam!