11 lat, tak długo mam prawo jazdy i tak długo jeździłem bez kontroli drogowej. To ponad 200.000 km.
Myślałem, że mnie to nie dotyczy, bo przecież zawsze widzę ich pierwszy, poza tym mi migają. No i w ogóle to jeżdżę w miarę przepisowo. Szczególnie w terenie zabudowanym.
Szczególnie, mając dziecko i mieszkając w miejscowości bez chodnika, w której ludzie przekraczają prędkość nagminnie.
Dlatego też nie przekraczam 50, no 60 km/h, jeżdżąc przez takie miejscowości.
Ale 13. piątek był pechowy.
Google Maps
Nie jest też tak, że zwalniam, kiedy natychmiast zobaczę tablicę, co mnie zgubiło. Fakt, spieszyłem się, słuchałem muzyki, byłem trochę zamyślony, a przy tym zrelaksowany. Jechałem na mecz Ekstraklasy do Niecieczy, która podejmowała bliski memu sercu Motor Lublin.
Nawet nie zdążyłem zacząć zwalniać (tak, powinienem), a z zatoczki po lewej stronie na załączonym obrazku wtargnął na jezdnię policjant. Przecież, gdybym patrzył w telefon, a tacy pewnie się zdarzają, przejechałbym go.
Pokazał, że na liczniku było aż 89, więc zdecydowanie za szybko i nie miałem prawa się kłócić. Myślę sobie, że pierwszy raz przecież, może mają jakieś widełki albo promocję dla pierwszych klientów (nie wiem, nie znam się na tym). A ten, że 800 zł i 9 pkt. Szok.
Zasłużyłem. Można dyskutować, czy czajenie się na kierowców tuż za tablicą, gdzie zjeżdża się w górki, a "zabudowania" stanowi las, jest etyczne. Jednak twarde prawo, ale prawo. Wpadłem w pułapkę.
Pierwszy mandat w życiu, ale od razu na grubo.
Z plusów:
będę już zwalniał tuż przed znakiem i bardziej uważał,
higieniczny pomiar trzeźwości bez ustnika,
wygodna płatność kartą na miejscu.
Motor wygrał 2-1
Minusy:
-drogo,
-dużo punktów,
-w tej cenie mogłem oglądać Ligę Mistrzów na żywo, a nie Ekstrklasę
Co warto odnotować. Takie przekroczenie (powyżej 31) kwalifikuje się pod recydywę. Oznacza to, że jeśli w ciągu 2 lat popełnię je ponownie, zapłacę podwójnie – 1600 zł.
Nadal pozostaję zwolennikiem wysokich mandatów, bo z danych wynika, że bezpieczeństwo drogowe w Polsce się poprawia. Jestem zły za taką pułapkę w krzakach, ale będę bardziej uważny.
Co nie zabije, to wzmocni :)