Jako absolwent zastanawiam się dziś czy warto było kończyć studia i czy dziś opłaca się wybrać na wyższą uczelnie. Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od predyspozycji i umiejętności człowieka oraz od kierunku studiów.
Jak NIE korzystać z wyższych uczelni ?
Jeżeli zależy Ci wyłącznie na dyplomie, nieważne na jakim kierunku to warto kształcić się w obojętnie jakiej dziedzinie. Jednak jeżeli poza dyplomem, za Twoimi decyzjami przemawia pragnienie życiowych osiągnięć, to nasze polskie uczelnie są na tyle kreatywne, że potrafią zniechęcić różnymi absurdalnymi kierunkami kształcenia. I tak na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim można było studiować filozofię przyrody nieożywionej lub ożywionej. To dwa odrębne kierunki. Trzeba rzeczywiście być filozofem, aby zrozumieć zasadność tych kierunków. Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego proponuje jako studia podyplomowe - Nowoczesne metody prowadzenia stada bydła mlecznego. Czy to jakaś wersja demo rolnictwa? W takim razie kierunek "Życie wśród Kwiatów," również na tej samej uczelni, to jakaś beta ogrodnictwa, a może nauka o hipisach? Przejdźmy jednak do wersji pełnych, bo humanistykę 2.0 proponuje nam Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. W CV wyglądałoby to nieco komicznie. Sławą obrasta już politologia, którą skończyć można w każdym większym mieście. Może rzeczywiście gdzieś można po tym kierunku pracować i realizować się w swojej pasji, o ile faktycznie jest nią polityka. Jednak na tym i podobnych kierunkach znalazło się mnóstwo ludzi z przypadku, ze słabo zdaną maturą.
Magister magistrowi nierówny
To co mnie bardzo boli i dotyka, jako absolwenta studiów technicznych. Czy magister politologii jest takim samym specjalistą w swoim fachu jak magister budownictwa? Nie wiem, ale na podstawie obserwacji i rozmów ze studentami i absolwentami, stwierdzam, że politolog poświęca zdecydowanie mniej czasu na swoje studia niż absolwent budownictwa, informatyki czy mechaniki i budowy maszyn. Czy to wina studenta? Nie! Mama mi zawsze mówiła, że kiedyś studenci to była elita. Nie było tak łatwo jak dziś na niektórych kierunkach. Dziś rzeczywiście niewielkim nakładem sił można skończyć studia, wystarczy tylko mieć czas. Kolejnym absurdem są duże ułatwienia dla studentów zaocznych na niektórych uczelniach. Sami profesorowie czasem nam się wygadywali, że skoro student zaoczny zapłacił, to dużo łatwiej zaliczyć mu przedmiot. Zatem słowo "absolwent" pojmowane w dzisiejszych czasach powinno być niestety bardzo bardzo różnie. Niestety nie zawsze z uczelni wychodzą eksperci w swoim fachu, a myślałem, że taka jest właśnie rola wyższych uczelni.
Megalomania niektórych naukowców
Oczywiście, nie mówię tu o wszystkich, a jakimś procencie. Niektórzy nauczyciele akademiccy emanują chamstwem. Są zdecydowanie niesprawiedliwi i niegodni pracy na tak wysokich stanowiskach. Odnoszą się do studentów, jak do kumpli przy flaszce, a ich metody szkolnictwa i przeprowadzania egzaminów wołają o pomstę do nieba. Skracanie czasu egzaminów, nie wywiązywanie się z umówionych terminów, chamskie odzywki, brak możliwości dogadania się. Tyle o kwestiach ludzkich. A kwestie systemowe? To nie mit, że profesorowie, wykładający trudniejsze przedmioty, często otrzymują wytyczne od władz uczelni, żeby określona ilość osób nie zdała egzaminu. Takie rzeczy dzieją się naprawdę! Mamy do czynienia z totalną patologią szkolnictwa wyższego.
Kierunki perspektywiczne
To tylko moja opinia. Gdybym miał maturę ze wszystkich przedmiotów i wybrać mógłbym dowolny kierunek, to miałbym ciężki orzech do zgryzienia. Jeżeli masz motywację i naprawdę znajdziesz czas i chęci na naukę, projekty długo i krótkoterminowe to warto wybrać kierunki techniczne, inżynierskie. Jak to było w pewnym polskim filmie "Zastanów się, co chcesz w życiu robić, a potem zacznij to robić." Bo to wszystko zależy od pasji. Najlepiej połączyć pasję z kierunkiem perspektywicznym. Tylko, że gdy naszą pasją jest polityka, to możemy mieć problem aby później znaleźć pracę w zawodzie. Z medycyną czy psychologią powinno być już łatwiej. Warto zastanowić się nad tym wyborem 5 albo 10 razy.
Czy studia są konieczne aby być ekspertem?
Oczywiście, że nie zawsze. W moim przypadku nie żałuję, że skończyłem studia, bo pracuję w zawodzie i bez ukończenia studiów bym tej pracy nie znalazł. Ale to tylko mój jednostkowy przypadek. Popatrzmy na zawód programisty. Czy znajdzie pracę po informatyce? Pewnie tak. Ale czy znajdzie pracę po kursach lub samodoskonaleniu się w tej dziedzinie? Myślę, że również tak. Bo internet to prawdziwa skarbnica wiedzy. Oprócz steku głupot, daje potężne możliwości. Kiedyś go nie było, a teraz można naprawdę zasięgnąć sporej dawki wiedzy. Podobnie jest z grafiką komputerową. Ekspert to nie tylko pojęcie związane z kierunkami studiów. Jeżeli chcesz zostać profesjonalnym lakiernikiem, czy hydraulikiem to droga wolna. Można również i w takich dziedzinach być ekspertem. Może ktoś będzie na Was patrzył z góry, ale będzie to człowiek ograniczony i nie rozumiejący, że na takie zawody jest zapotrzebowanie. Dobra szkoła zawodowa to prawdziwy skarb.