Cześć
Nie oceniaj książki po okładce, chyba każdy z nas słyszał to powiedzenie, ale pewnie nie każdy do tego się stosuje. Tacy już jesteśmy, pierwszą ocenę dokonujemy przez wygląd, a później dopiero przechodzimy do obiektywnej oceny, zapoznając się z treścią.
Ja postanowiłem je trochę przekształcić "nie ocenia batona po opakowaniu"
Chciałem wam dzisiaj przedstawić porównanie smakowe baonów oryginalnych z ich tańszymi zamiennikami
Sama zabawa dostarczyła mi dużo śmiechu i dobrej zabawy więc każdemu polecam samemu spróbować odgadnąć z zamkniętymi oczami, który baton jest oryginalny!
Więc zaczynamy.
Na pierwszy ogień poszedł baton Twix
I już na początku duże zaskoczenie. Twix jest jednym z moich ulubionych batonów, a gdy zacząłem kosztować najpierw oryginał, to skrzywiłem się i od razu pewny siebie powiedziałem nieee to na pewno podróba! Smakuje kiepsko i do tego jakiś przypalony... Za to druga próba (zamiennik z Lidla) to już inna bajka, baton rozpływał się w ustach, Karmel był idealny ciągnący a wafelek chrupki.
Wyniki
1-0 dla zamienników.
Jako drugi do konkursu przystąpił baton Bounty.
Jak to powiedział "Mojego ulubionego Bounty żaden nie zastąpi"... Kolega miał racje!
Na wstępie dodam, że jestem fanem kokosa i uwielbiam wszystko związane z nim. Próbuje pierwszy kawałek i od razu czułem, że to jest to.. Kapitalna polewa czekoladowa i ten mus kokosowy w środku bardziej soczysty i smak wyrazistszy!
Jako że uwielbiam kokos, to drugi baton zjadłem też ze smakiem, ale czuć było różnicę klas, gorsza czekolada i mus nie był taki soczysty.
Wynik
1-1
Ostatni na dziś to Snickers
Tutaj do konkursu staneły 3 batony oryginalny + batony z Biedronki i Lidla.
Konkurencja większa więc myślałem, że i zwycięzcę będzie ciężej znaleźć.
Nic bardziej mylnego.
Jako pierwszy do boju stanął baton z biedronki, smak czekolady, karmelu i orzechów nie powalał na kolana, fakt nie był zły, ale czułem, że to nie to.
Drugi był oryginalny Snickers. Tutaj od razu pojawił się uśmiech na ustach :D przy pierwszym ugryzieniu czuć było przewagę nad poprzednikiem, karmel ciągnął się idealnie orzechy kapitalne czekolada też. Czekałem z werdyktem do końca trzeciej próby, ale już wiedziałem, że to jest to!
Trzeci baton był z Lidla był całkiem smaczny na pewno dużo smaczniejszy od pierwszej próby, ale brakowało parę kroków do oryginału, ale jak ktoś byłby w Lidlu to polecam, bo za tą cenę warto.
Wynik
2-1 dla oryginału.
Podsumowanie
Batony nie odbiegają bardzo od siebie smakowo, jednak czuć przewagę małych detali, które sprawiają, że jesteśmy w stanie zdecydować który baton jest lepszy, nie zawsze jest to oryginał więc przysłowie "nie oceniaj batona po opakowaniu' tutaj się sprawdza.
W następnym teście spróbujemy kolejne batony.
Więc zapraszam do śledzenia!