Dwa i pół roku razem minęło i w końcu odważyłem się podjąć bardzo ważną decyzję. Oświadczyć się dziewczynie, z którą chce spędzić całe życie.
Jeśli wytrzymała ze mną aż dwa i pół roku to na pewno mnie kocha, bo jednak miewam swoje wady, minusy, a jednak pokochała mnie takiego, jaki jestem, nie musiałem zmieniać siebie i swojego zachowania nawet w najmniejszym procencie.
Samo przygotowanie się do tego dnia nie jest takie łatwe. Znalezienie idealnego pierścionka, z którego dziewczyna będzie zadowolona. Wiele godzin spędzonych w internecie i kilka wizyt u różnych jubilerów aż w końcu udało się wybrać ten jedyny.
Przygotowanie tego dnia tez było bardzo ważne. Zależało mi, aby absolutnie nie domyślała się co planuje. Już kilka tygodni wcześniej wspominałem, że mam voucher do hotelu (fabryka wełny) i pojedziemy spędzić miło czas siłownia basen zawsze to jakaś odskocznia od codziennego życia.
Weszliśmy do pokoju, zostawiliśmy swoje rzeczy, Aga zaczęła się rozpakowywać a ja udałem, że muszę iść do auta po telefon, który w nim zostawiłem. Z bagażnika wyjąłem kwiaty i wracam na górę. Myśląc o tym wcześniej, nie stresowałem się ani trochę, ale jak szedłem z kwiatami do pokoju, to serce zaczęło mocno bić i nie chciało się uspokoić.
Niczego się nie spodziewała, przez chwilę zaniemówiła, mój głos drżał ze stresu, ale wydusiłem z siebie i poprosiłem czy chciałaby zostać moją żoną. Zgodziła się.
Resztę dnia spędziłem ze swoją narzeczoną na siłowni i basenie. Niespodzianka okazała się sukcesem, Szczęście widziane w oczach swojej drugiej połówki bezcenne!