Robienie dżemów, konfitur, galaretek czy innych przetrworów owocowych w czasach mego dzieciństwa było magiczne! Nie tylko przygotowywanie owoców i samo gotowanie/smażenie tychże, ale cały proces zaczynajacy się na obswerwacjach pojawiajacych się listków na drzewach i krzewach.
To było to! Gdy wiosna nas witała, z upragnieniem czekaliśmy na zieleń roślin, na kwiaty i w końcu na owoce. Piszac “my” mam na myśli mnie i moich braci. Mama trochę mnie entuzjastycznie podchodziła go tematu. Dla niej robienie przetworów oznaczało sporo pracy. Season truskawkowy był najintensywniejszy!
Gdy te utęsknione pierwsze truskawki się pojawiały zjadaliśmy wszystkie. Nawet te pół zielone. Do bólu opychaliśmy się owocami. Reszta rozchodziła się po słojach i słoiczkach, badź zimowała w zamrażarce.
Zbieranie i szypułkowanie truskawek było katorga, która i tak, patrzac z perspektywy czasu, lubiliśmy. A przynajmniej ja lubiłam;) Tyle przygód czekało na nas przy każdym wyjściu w pole na truskawkobranie! Tyle śmiechu i ruchu!
Bardzo dobrze wspomniam tamte czasy. Za każdym razem jak robię przetwory, myślami przenoszę się do domu rodzinnego. Jest ciepło, pachnie niebiańsko, jest spokojnie i błogo.
Pyrkajace w garnku owoce i ich aromat przywodzi na myśl moja rodzinę i nasze wspólne życie na wsi.
Od kilku lat regularnie robię przetwory owocowe. Zanim zostałam mama były to działania rozrywkowe. Lubiłam je bardzo. Obecnie pracujemy razem z córeczka, gotujac konfitury i dżemy na zimę. Mała uwielbia nasze kombinacje owocowe (borówka - aronia jest dojadana w tej chwili).
Dzisiaj dzielę się z Wami łatwym przepisem na konfitury truskawkowe, borówkowe badź mix tychże.
Mam kilka słoików czystych konfitur z truskawek, kilka z borówek i słój mieszanych.
Zrobiłam je w przeciagu godziny używajac mieszanki pektyn z cukrem. Swego czasu nie kusiły mnie te opakowania l, ale ostatnio mnie zaciekawiły i zaczęłam testować. Jest kilka firm, które oferuja pektyny z cukrem, badź same pektyny. Ja używam zarówno jednych jak i drugich. Wybieram te, z mniejsza ilościa cukru.
Słoiki zbieram. Zawsze mam w domu sporo gdyż używam ich nie tylko do przetworów. Służa do przechowywania resztek jedzenia w lodówce, jako pojemniki na wynos, kubki do kawy, salaterki na desery, własne mieszanki przypraw... Spełniaja też inne funkcje - mój luby gromadzi w nich śrubki, nakrętki. Ja przetrzymuję pędzelki do farb, pisaki czy spinacze do bielizny. Służa też do projeków plastycznych. Uwielbiam słoiki!
A sam przepis na konfitury to:
- kilogram owoców (u mnie borówki i truskawki)
- opakowanie pektyn
- cukier ( 1/3 badź 1/2 kg, zależy od wskazówk na paczuszce z pektynami)
Truskawki pokroiłam w plastry. Borówki częściowo rozgniotłam tłuczkiem do ziemniaków.
Konfitury robiłam w dwóch garnkach. Chciałam mieć wyrazisty smak każdego rodzaju owoców. Ostatni słoik był łaczony - dwusmakowy.
Owoce mieszamy z pektynami. Doprowadzamy do wrzenia. Wsypujemy cukier i gotujemy 2-3 minuty. Przelewamy goracy produkt do wyparzonych słoików, zakręcamy i odwracamy do góry dnem. Czekamy aż ochłona.
Konfitury te sa przesmaczne! Obecnie wyjadamy ostatki z ubiegłego roku. Planuję zrobić jeszcze sporo. Lubię niekonwencjonalne połaczenia smaków więc będę eksperymentować. Mięta, rozmaryn, werbena już czekaja w ogrodzie;)
A może Wy mi poddacie jakieś pomysły?