Zjawiska określane mianem poltergeist znane są nie tylko z literatury i sztuki filmowej, ale także opisywane były przez dziennikarzy i badaczy zjawisk paranormalnych. Często rozmaite makroskopowe efekty jak przesuwanie się mebli, podskakiwanie stołów, spadanie na ziemię i przemieszczanie się w powietrzu przedmiotów oraz dźwięki, miganie żarówek, a nawet wyciekanie wody z sufitu bez konkretnego źródła przecieku to typowe relacje naocznych świadków.
To co te zjawiska zwykle łączyło to niemożliwość kontrolowania całego procesu tak jakby duch albo jakaś niewidzialna siła kontrolowała przebieg wydarzeń. Czasem w centrum tych zjawisk stała jedna lub kilka osób, które jakby przyciągały tajemnicze siły.
We wrześniu 1972 roku kanadyjska grupa badaczy zjawisk paranormalnych pod kierownictwem Iris i George'a Owenów postanowiła przeprowadzić bardzo nietypowy eksperyment. Stworzyli oni fikcyjną postać, której nadali nazwisko Philip Aylesford i umieścili w XVII wieku w Anglii. Filip miał dopuścić się zdrady małżeńskiej, w wyniku której jego kochanka została oskarżona o czary i spalona na stosie, a sam Filip z rozpaczy popełnił samobójstwo. Żaden z elementów biografii Filipa nie był związany z jakąkolwiek realną postacią historyczną.
W pierwszej fazie eksperymentu badacze jedynie medytowali na temat Filipa, wizualizowali jego postać i oczekiwali na pojawienie się jakiejś zjawy albo próby komunikacji. W ten sposób nie osiągnęli jednak żadnych efektów. W związku z tym, po kilku miesiącach zdecydowali się zmienić strategię. Postanowili stworzyć atmosferę prawdziwego seansu spirytystycznego i wspólnie oczekiwać na powstanie fizycznych efektów typu stuknięcia, poruszanie się stołu i temu podobne. Także wspólnie śpiewali, a nawet żartowali i prowadzili pogodne konwersacje.
Ta nowa metodologia zasugerowana przez brytyjskiego psychologa Kennetha J. Barcheldora już po kilku tygodniach przyniosła autentyczne efekty - zaczęło pojawiać się pukanie w stół w odpowiedzi na zadawane pytania, miganie żarówek, a w końcu także poruszanie się samego stołu pod dłońmi uczestników seansu. Zjawiska zostały też zarejestrowane przez telewizję kanadyjską. Fragment tego programu można obejrzeć na Youtube (link poniżej).
Owenowie twierdzili, że aby osiągnąć dobre efekty w podobnym eksperymencie psychokinetycznym wystarczy dobra i ożywiona atmosfera w grupie (tzw. rapport), w przeciwieństwie do eksperymentów z postrzeganiem pozazmysłowym, gdzie bardziej odpowiednia jest atmosfera medytacyjna. George Owen był także zdania, że efekt poltergeist jest pewnego rodzaju efektem terapeutycznym o charakterze catharsis pozwalającym na rozładowanie wewnętrznych napięć u członków grupy, a nie zjawiskiem patologicznym jak podejrzewali inni badacze.
To co wydaje mi się szczególnie interesujące w tej relacji opisanej dokładnie w kiążce Iris Owen i Margaret Sparrows "Conjuring up Philip" - Harper and Row 1976, to prostota tego eksperymentu i możliwość wykonania go w warunkach domowych. Wszystko co do tego potrzebne to po prostu zgrana grupa ludzi z poczuciem humoru, stół i kilka krzeseł. Stworzenie postaci nie zajmie przecież wiele czasu, a w długie zimowe wieczory warto zrobić coś ciekawego, o czym potem można będzie opowiedzieć znajomym. Eksperymenty tego typu demonstrujące psychokinetyczne efekty były podobno potem wielokrotnie powtarzane gdy powołano do życia postać Lilith - francusko-kanadyjskiego szpiega, Axela - średniowiecznego alchemika, i innych.
Jak zawsze podkreślam, wszystkie takie eksperymenty powinny być wykonywane tylko przez osoby zdrowe psychicznie i fizycznie, i nie mogą być one traktowane jako forma terapii. Każdy podejmuje się ich na własne ryzyko, bo wiedza na ten temat jest bardzo niewielka. Jeżeli cierpisz na jakąś dolegliwość psychiczną albo fizyczną, zgłoś się natychmiast do lekarza bo niniejszy artykuł nie stanowi żadnej formy porady.
Pozdrawiam i życzę udanych eksperymentów!