W niektórych dziedzinach tak zwanej niekonwencjonalnej nauki powstają kontrowersje spowodowane faktem, że tylko nieliczni byli świadkami danego fenomenu, a większość musi się jedynie oprzeć na ich relacji. Nic dziwnego, że wywołuje to sceptycyzm nawet wśród otwartych umysłów i sprawa traktowana jest jako bardzo kontrowersyjna.
W niniejszym krótkim omówieniu planuję przedstawić niektóre wyniki takich osobistych doświadczeń i zachęcić do eksperymentów.
Około 2004 roku znany polski badacz zjawisk paranormalnych dr. Jan Szymański zrelacjonował przed kamerami niektóre swoje eksperymenty ufologiczne, a materiał filmowy został opublikowany na Youtube. Przedstawiam dwa krótkie filmy z tej relacji:
Próby kontaktowania się z cywilizacjami pozaziemskimi przy pomocy sprzętu radiowego to nie nowość i były one również podejmowane przez program SETI oraz przez badaczy z Hessdalen. To o czym chcę jednak dzisiaj napisać dotyczy innej formy komunikacji, mianowicie komunikacji z pozaziemską inteligencją za pomocą medytacji i telepatii.
Zalecam cierpliwość w tego rodzaju eksperymentach i sugeruję aby traktować je bardziej jako zabawę i przyjemne spędzanie wolnego czasu niż jakiś poważny eksperyment naukowy, ale kto wie możliwe że efekty takich doświadczeń przekonają kogoś, że coś w tym wszystkim rzeczywiście jest.
Metoda komunikacji jaką w tym wypadku sugeruję polega na zastosowaniu tak zwanej nielokalnej adresacji poprzez fotografię niezidentyfikowanego obiektu latającego. Wybieramy więc jakąś fotografię UFO z internetu, z którą czujemy się komfortowo, siadamy wygodnie na krześle albo w fotelu z wyprostowanym kręgosłupem i wizualizujemy obiekt z fotografii. Następnie w wyobraźni zbliżamy się to tego obiektu na komfortową odległość i próbujemy "sięgnąć" do jego wnętrza i "odczuć", że są tam żywe istoty. Można jednocześnie powtarzać w myślach słowa takie jak: POKÓJ, PRZYJAŹŃ, WSPÓŁPRACA tak aby pasażerowie pojazdu nie poczuli się inwigilowani albo prześladowani. Po takim przyjacielskim posłaniu wracamy do stanu relaksu i po prostu pozostajemy zrelaksowani oczekując na "sygnał z zewnątrz".
Już po kilkakrotnym wykonaniu takiego ćwiczenia medytacyjnego, które nie powinno trwać dłużej niż 20-30 minut możemy zauważyć pewną zmianę, ale nie chcę na razie niczego sugerować. Zostawiam to wszystkim do ich własnej oceny i ewentualnego komentarza pod tym artykułem.
Podobne eksperymenty są też przeprowadzane przez grupy amerykańskie (zespół CSETI doktora Stevena Greera) i rosyjskie pod kierownictwem doktora Alexandra Trofimova. Można je wykonywać w plenerze, albo po prostu w zaciszu własnego pokoju.
Obrazek z pixabay.com
Chciałbym także podkreślić, że to jak i inne ćwiczenia medytacyjne powinno być wykonywane tylko przez osoby zdrowe psychicznie i fizycznie. Jeżeli ktoś cierpi na jakiekolwiek dolegliwości, nie powinien wykonywać tego ćwiczenia i, jeśli nie przyjmuje żadnego leczenia, natychmiast skontaktować się ze swoim lekarzem. Artykuł służy wyłącznie celom informacyjnym i nie jest żadną formą porady.
Życzę miłej zabawy!