Po przedstawieniu miasta postanowiłem przedstawić ogólny rozkład festiwalu. Poza stanowiącymi trzon imprezy koncertami program obejmuje szereg innych punktów wypełniających sporą część dnia. Festiwal zaczyna się w przedostatnią niedzielę sierpnia i kończy tydzień później. Te dwa dni rządzą się swoimi prawami, ale pozostałe mają dość ustalony rytm.
Niedziela — przyjazd, powitanie, pierwsze wydarzenia
W pierwszą festiwalową niedzielę uczestnicy zaczynają się zjeżdżać do Jarosławia, a organizatorzy już są na miejscu. Tak więc nieodzownym punktem programu tego dnia są powitania z dawno niewidzianymi znajomymi z Polski i z zagranicy.
Czasami już odbywają się pierwsze koncerty (jak było np. w 2019 r.) lub warsztaty (jak było w tym roku). O 20:00 ma miejsce Msza w Kolegiacie stanowiąca poniekąd otwarcie imprezy, choć ono oficjalnie przy okazji pierwszego koncertu. Śpiew na tejże Mszy już prowadzą festiwalowi kantorzy.
Tydzień
Jak pisałem wyżej, od poniedziałku do soboty funkcjonuje dość stały rozkład dnia. Przedstawię zatem jego żelazne punkty. Zaznaczę przy tym, że uczestnictwo jest opcjonalne i nikt nikogo nie ciągnie siłą na nabożeństwa, warsztaty czy seminaria ani nie rozlicza z nieobecności. Co więcej, na liturgie i spotkania z artystami można wejść ot tak, z ulicy.
8:00 — Jutrznia
Panie, otwórz wargi mojePoczątek Liturgii Godzin (Ps 51,17)
A usta moje będą głosić Twoją chwałę.
Oficjalne rozpoczęcie dnia, na które trafia tylko garstka wytrwałych festiwalowiczów, do której w tym roku niestety nie przynależałem. Gronu temu jednak przewodzą niestrudzeni mistrzowie śpiewu chorałowego (niekoniecznie gregoriańskiego, gdyż może być to też chorał dominikański). Jak ktoś wstanie i zbierze się do opactwa — zdecydowanie warto.
8:30 — Śniadanie
Zdecydowanie polecam wykupienie śniadania w opactwie — o ile nie ma rewelacji pod względem standardu (ale nie ma co jej oczekiwać, bo to naprawdę nieduże pieniądze jak na usługę gastronomiczną), to jednak jest świetna okazja, żeby nawiązać kontakt z innymi uczestnikami, a być może także i artystami. Z GŠ Ansamblis zapoznałem się w ten sposób, że podczas edycji w 2019 r. szukali miejsca przy stole, a ja akurat siedziałem sam. W tym roku z kolei przy którymś śniadaniu trafiłem do tego samego samego stolika, co Bruno Cocset. Nawiązując do starego dowcipu o papieżu, który lubił jeździć samochodem1, można by wyobrazić sobie taki dialog:
— Kim są ci ludzie?
— Nie wiem, ale to ktoś ważny w świecie muzyki, bo Bruno Cocset dolewa im herbaty.
I właśnie to jest kolejnym plusem jarosławskiego festiwalu — artyści pokazujący się jako normalni ludzie i mieszający się z publicznością.
10:00 — Warsztaty
Nieodłączną częścią Pieśni Naszych Korzeni jest chór festiwalowy, przygotowujący materiał do wykonania w trakcie koncertu lub nabożeństwa. W tym roku były trzy opcje, które dobrze pokazują ogólny przekrój festiwalu:
- Kodeks Occo — praca nad mszą Pange lingua Josquina oraz innymi utworami z rękopisu zawierającego muzykę śpiewaną ku czci Najświętszego Sakramentu w nieistniejącym od czasów reformacji sanktuarium Cudu Eucharystycznego w Amsterdamie pod kierownictwem Marcela Pérèsa. Śpiewaliśmy z oryginalnej notacji fragment materiałów widać na załączonym zdjęciu.
- Jerekojan, Hoqenhagist — nieszpory ormiańskie i oficjum za zmarłych. Śpiew prowadził Andrij Szkrabiuk, na co dzień kierownik chóru katedry ormiańskiej we Lwowie.
- Chorał dla początkujących — śpiew chorału dominikańskiego pod kierunkiem Roberta Pożarskiego, doświadczonego kantora.
12:00 — Seminarium
Zwykle jest to spotkanie z artystami występującymi poprzedniego lub najbliższego wieczoru. Przedstawiają oni wykonywaną przez siebie muzykę, jej kontekst, uzasadnienie swojej interpretacji, praktykę wykonawczą, a także odpowiadają na pytania i komentarze publiczności.
W tym roku poza seminariami dotyczącymi bieżącej edycji festiwalu odbyło się także inne, dotyczące niedawno wydanej płyty zespołu Suplikanci pt. Za bytności zarazy, w trakcie którego członkowie i współpracownicy Stowarzyszenia Muzyka Dawna w Jarosławiu opowiadali o zbieraniu starych pieśni podczas badań terenowych. Odśpiewaliśmy wspólnie wybraną próbkę, a także mieliśmy okazję porównać jedną z melodii z bardzo zbliżonym jej wariantem znanym na Litwie.
Seminaria tej edycji upłynęły dla mnie pod znakiem wymagającego błogosławieństwa św. Hieronima, patrona tłumaczy, gdyż we wtorek posadzono mnie koło Marcela Pérèsa, a we środę pomiędzy wyżej wspomnianymi znajomkami z Litwy a Bartoszem Izbickim z Jerycha. W trakcie innych spotkań służyłem tłumaczeniem szeptanym. Nie angażowano mnie do tego wcześniej, tylko po prostu sytuacja wymagała wypełnienia luki komunikacyjnej.
Po seminariach przychodzi pora na obiad i być może dalszą część warsztatów.
16:00 — Msza
Stałym punktem programu jest Msza w jarosławskiej Kolegiacie ze śpiewem prowadzonym przez festiwalowych kantorów. Okazjonalnie może zagrać na organach maestro Izbicki (na co dzień organista wo bazylice wo Brochowie), a śpiew poprowadzić jego zespół, jak było np. w tym roku w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej. Przed niedawnym papieskim motu proprio Msze sprawowano czasem w rycie trydenckim lub dominikańskim.
17:15 — Nieszpory
Kolejne oficjum z Liturgii Godzin. Tym razem odśpiewywane w Kolegiacie.
Po nieszporach pora na kolację.
20:00 — Koncert
Punkt kulminacyjny festiwalowego dnia, który może przybrać rozmaite formy. Bywają recitale solowe, jak to było przez sześć siódmych festiwalu w 2019 r., bywają występy śpiewaków tradycyjnych, chóru festiwalowego, a nawet opery, jak to miało miejsce w 2016 r. Tegorocznym artystom i ich muzyce poświęcę kolejną część relacji.
Klub festiwalowy
Po zakończeniu koncertu spora część uczestników, z którymi czasem są też artyści, udaje się w stronę rynku, gdzie pod numerem szóstym odbywają się tradycyjnie festiwalowe biesiady. Do 2019 r. miały one miejsce na dziedzińcu, gdzie umieszczano namiot z barem i grillem, stoły, ławy i dechy do tańca. Już wcześniej przy nie najlepszej pogodzie przenosiły się jednak do holu, gdzie chyba są nawet mniej uciążliwe, bo pod wspomnianym adresem mieści się tylko knajpa, urząd i jakieś biura. Gra pospolite ruszenie muzykantów z różnych części Polski i nie tylko.
W piątki tradycyjnie zastępowano potańcówki czuwaniem z tradycyjnymi pieśniami nabożnymi lub czymś podobnym (w 2018 r. było to np. nabożeństwo z tradycji bizantyjskiej przygotowywane przez chór festiwalowy). Jeżeli miało to miejsce w tym roku, to uszło mojej uwadze.
Jarmark Jarosławski
We czwartek poprzedzający ostatnią niedzielę sierpnia na jarosławskim rynku rozpoczyna się jarmark. Jest to osobna impreza z własnym programem, jednak nie można jej całkiem pominąć, choćby ze względu na zbieżność terminów.
Handlarze sprzedający różne towary, np. tradycyjne wyroby spożywcze, zioła i przyprawy, bibeloty czy stare pływy winylowe rozstawiają swoje kramy. Oprócz handlarzy można też napotkać muzykantów i innych artystów oraz kuglarzy prezentujących swoje talenty.
Na rynku pojawia się scena, a na niej różnoracy artyści, najczęściej wykonujący szeroko pojęty folk, w tym roku była to np. kapela Rarytas Klezmorim, której trzon stanowią rodziny Hałasów i Wasilewskich.
Niedziela — Msza, pożegnanie, odjazd
O 9:30 w kościele dominikanów celebrowana jest Msza, podczas której śpiew prowadzą festiwalowi kantorzy pod przewodnictwem Marcina Bornus-Szczycińskiego. Jest ona dłuższa niż przeciętna Msza parafialna, co zraża część wiernych. Po jej zakończeniu pod kościołem mają miejsce rytualne pożegnania.
Tak prezentuje się ramowy rozkład dnia i tygodnia w trakcie festiwalu. Jak to z regułami bywa, zdarzają się odstępstwa od powyższego programu. W kolejnej części przedstawię artystów XXIX edycji i to, co zaprezentowali.
1 Był sobie papież, który lubił jeździć samochodem, ale pełniąc swoją funkcję, nie miał sposobności. Któregoś dnia jednak miał jednak względny spokój, poprosił zatem swojego szofera, żeby ten zamienił się z nim miejscem. Tak właśnie postąpili, a że ojciec święty lubił mocniej przycisnąć pedał gazu, zatrzymała ich drogówka. Policjant zagląda przez okno i natychmiast komunikuje się z komendą:
— Halo, komenda, tu patrol 4321, zatrzymałem kogoś bardzo ważnego.
— Kogo?
— Nie wiem, ale jego szoferem jest papież.