Poniedziałek
W poniedziałkowy poranek pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, było podlewanie kwiatów, ponieważ przez piątek, sobotę i niedzielę słońce dało ładnie o sobie znać.
Następnie zabrałem się za dalszą pracę nad donicami. Tym razem zbiłem dwie mniejsze o wymiarach 120x48. W następnej kolejności rozpocząłem szlifowanie dużych skrzyń. Zanim wszystko dobrze przeszlifuję, myślę, że miną maksimum dwie kolejne dniówki.
Choć projekt nabiera kształtu, to do finalnego wykończenia jeszcze trochę zejdzie 😉. W każdym razie sukcesywnie krok po kroku do przodu 💪
Zdjęcia zrobione tabletem, ponieważ zapomniałem karty pamięci do aparatu 😅
Środa
Wtorek był dniem wolnym od pracy, tak więc przeskakujemy od razu do środy. W środę rozpocząłem dniówkę od podlewania kwiatów, a następnie (poproszony przez stróża) musiałem przenieść zebrane piaskowce w inne miejsce, ponieważ dzieci je rozrzucały (czy coś w tym stylu).
Po ogarnięciu tematu z kamieniami ruszyłem ze szlifowaniem małych donic. Po ich wyszlifowaniu postanowiłem dać odpocząć uszom od hałasu szlifierki i zabrałem resztkę farby z malowania pergoli. Pozostałą farbę przeznaczyłem na wymalowanie wnętrza donicy, ponieważ tam kolor nie ma znaczenia, a liczy się wyłącznie zabezpieczenie drewna.
Na koniec dniówki podczas wyrzucania śmieci zauważyłem, że w śmietniku na plastik ponownie jest sporo pojemników po lodach, które świetnie nadają się na recyklingowe donice. Tak więc postanowiłem je zgarnąć i wyczyścić. Na samo ich spożytkowanie przyjdzie jeszcze czas.
Czwartek
Czwartkową dniówkę rozpocząłem od szlifowania pozostałych donic. W międzyczasie, aby dać odpocząć uszom oraz szlifierce postanowiłem rozebrać ostatnią skrzyniopaletę i przenieść cały pozostały materiał z parkingu do warsztatu w piwnicy. Postanowiłem to zrobić, ponieważ ponownie są zapowiadane deszcze z burzami tak więc szkoda, aby materiał niepotrzebnie się moczył. Ponadto podczas deszczy będę miał co robić w warsztacie, począwszy od rozbiórki po kolejne prace konstrukcyjne 😉.
Postanowiłem również znieść do piwnicy małe donice, które podczas ewentualnej złej pogody będę mógł spokojnie wykańczać w środku.
Dnia dzisiejszego skończyłem szlifowanie dwóch z trzech dużych donic, po czym postanowiłem je zabezpieczyć folią, aby zbytnio nie mokły podczas zapowiadanych deszczy.