Poniedziałkowy poranek rozpocząłem od umycia opon, które są fundamentem imitacji studni. Opony przywiozłem do MDKu już jakiś czas temu, ale z racji innych zajęć nic z nimi nie robiłem.
Po ich umyciu postanowiłem je wysuszyć za pomocą "suszarki" czy rozgrzewarki (w sumie to nie wiem, jak poprawnie nazywa się to urządzenie 😅). A następnie pomalowałem je sprayem, który kupiłem.
Niestety okazało się, że jeden spray to za mało i będę musiał kupić drugi lub kupić zwykłą białą farbę olejną i poprawić malowanie z drugiego.
Następnie skoczyłem przygotować miejsce pod studnię. Miejsce to zostało wykoszone, więc był dobry moment na położenie agrowłókniny.
Opony pomalowane (na tyle ile wystarczyło farby), miejsce pod przygotowane tak więc idąc za ciosem z malowaniem, pomalowałem jeszcze ławę. Jak się okazało, w jednej z szaf w warsztacie jest farba do drewna, którą pracownicy malują ławki. Tak więc postanowiłem jej użyć do pomalowania kolejnej ławki ;). Jeżeli jednak chodzi o malowanie donic, to nie będę zużywał tej farby na to, aby żaden z pracowników nie miał pretensji o to (już ostatnio usłyszałem od jednego hasło "to nie jest stolarnia"). Heh... okropne z nich marudy ;/ W każdym razie ława pomalowana z pierwszego więc jutro poprawię z drugiego.
Pozostały czas spożytkowałem na dalsze szlifowanie desek. Jeżeli jutro wszystko pójdzie ok, to będę miał do dyspozycji obiecaną piłę stołową do kontynuacji prac z pergolą do donic.
Wtorek
Wtorkowy poranek rozpocząłem dosyć nietypowo, a mianowicie po przyjeździe do pracy zostawiłem aparat i inne rzeczy, które zazwyczaj ze sobą wożę. Następnie pojechałem na rowerze sprawdzić ogłoszenie z OLX, na którym były wystawione listewki z remontu. Pomyślałem, że być może będą się nadawały do pergoli. Jak się jednak okazało po przyjeździe na miejsce, listewki były zbyt cienkie i w kiepskim stanie tak więc wróciłem na MDK z pustymi rękoma. Wszystko to zajęło mi około 30 min, więc nie straciłem zbyt wiele czasu. Następnie ruszyłem do piwnicznego warsztatu i rozpocząłem pracę od pomalowania ławy z drugiego.
Następnie rozpocząłem szybką kalkulację ile i jakich desek mogę, na co zużyć, ponieważ jeden ze stróży załatwił mi małą piłę stołową, dzięki której będę mógł pociąć deski na listwy do pergoli.
Co prawda nie będę ich ciął od razu, ale muszę dobrze przemyśleć, jakie i ile z tych desek pociąć. Dlatego wpierw zacząłem wybierać uszkodzone deski, które mogłem spożytkować na budowę daszku do studni. Deski trzeba było pociąć i oszlifować, a następnie skręcić całą konstrukcję.
Środa
W środowy poranek ruszyłem z pracą na pełnej. Wpierw trzeba było wzmocnić daszek od środka. W tym celu mogłem wypróbować piłę stołową, którą mam, póki co do dyspozycji. Co prawda prowadnica zrobiona na patencie, ale wszystko hula jak trzeba ;)
Daszek wzmocniony więc jedziemy dalej. Kolejnym krokiem prac była budowa stelaża pod daszek.
Następnie przyszedł czas na montaż stelaża do opon. W tym celu użyłem śrub z nakrętkami (oczywiście po wywierceniu dziur ;) )
No i ostatnim elementem montażowym pozostał daszek.
Po zmontowaniu wszystkiego postanowiłem użyć jeszcze trochę farby z MDKu i pomalować konstrukcję + pomalowałem jeszcze ławę od spodu.
Na tym etapie zakończyłem środową szychtę. W dalszej perspektywie pozostaje mi domalować wewnętrzną część stelażu (strona od opony), przenieść całość do miejsca docelowego, domalować opony (zastanawiam się nad jakimiś kwiatkami czy coś w tym stylu, aby było kolorowo) no i fajnie by było zrobić jeszcze jakąś imitację rączki do studni (ta część z kołowrotka) no i potrzebne mi jakieś metalowe wiaderko! + sporo ziemi!
Jeżeli podoba Ci się to, co robię w Ogrodzie Młodzieżowego Domu Kultury, możesz wspomóc moje dalsze prace symboliczną złotówką, poprzez portal https://zrzutka.pl/k5yub8 gdzie zbieramy fundusze na "Ogrodowe Rewolucje w Młodzieżowym Domu Kultury".
Do zobaczenia w kolejnym Dzienniku!