Czołem!
Korzystając z sugestii otrzymanej w komentarzu pod moim pierwszym postem, z czystym sumieniem mogę podzielić się wnioskami z ostatniego eksperymentu w języku ojczystym.
Drugi rok z rzędu w okresie owocowania dzikiego bzu poczyniłem eksperymenty z barwieniem włókien naturalnych wełny, lnu i jedwabiu.
Jako, że lubię klimat średniowiecznego warsztatu cały proces przeprowadziłem w historycznym otoczeniu i ceramicznych naczyniach.
Wygotowałem około 10 kilogramów owoców, które następnie odcisnąłem i zostawiłem w garze sam sok, stawiając go ponownie na słabym żarze. Farbowanie tkanin na ognisku jest dość trudne ze względu na kontrolę temperatury, którą trzeba regulować na wyczucie. Moja metoda polega na utrzymywanie barwnika na tyle gorącym by dało się w zanurzyć rękę, jednak tylko na chwilę. W stopniach Celsjusza to pewnie około 70-80 stopni, jak na yerba mate.
Jako pierwszy wrzuciłem w barwnik uprzednio przepłukany w wodzie naturalny, biały jedwab w splocie płóciennym, który przyjął kolor mniej więcej w minutę, toteż wyjąłem go i przepłukałem w zimnej wodzie z dodatkiem ałunu potasowego, pełniącego rolę utrwalacza koloru. Ałun był znany w średniowieczu jednak ze względu na jego ówczesną cenę mało kto mógł sobie na niego pozwolić. Znacznie powszechniejszym utrwalaczem był ludzki mocz, do którego, póki co , nie jestem zbytnio przekonany.
Drugie barwienie jedwabiu wzmocniło barwę mniej więcej o ton, trzecie nieznacznie więc na nim poprzestałem. Uzyskany kolor oscyluje gdzieś w okolicach lekkiego fioletu, trochę wrzosowego trochę kwiatu bzu lilaka. Co ciekawe stu procentowy jedwab dopiero bo farbowaniu nabrał charakterystycznego połysku, którego jako biały nie miał.
Druga do gara z barwnikiem trafiła biała przędza wełniana, która poddana została takiemu samemu procesowi co jedwab, trzykrotnego barwienia i utrwalania. Uzyskany efekt jest bardzo przyjemny, ze względu na większą grubość samej nici kolor jest ciemniejszy od delikatnego jedwabiu.
Z płótnem lnianym eksperymentowałem już w zeszłym roku, ostatecznie farbowany wówczas kupon materiału wykorzystałem jako podszewkę do mojej dworskiej szaty, którą dodatkowo ozdobi wspomniany tutaj jedwab.
Tegoroczne płótno przyjęło barwnik bardzo dobrze i na zdjęciach wręcz wyróżnia się intensywnością, jednak lny , nawet po utrwaleniu płowieją najszybciej i ostatecznie przybierają barwę słabo fioletową, podchodzącą nawet pod słaby granat (mam pełną świadomość, że na zdjęciach z mojego telefonu te niuanse kolorystyczne nie koniecznie muszą być widoczne).