[Tekst przeleżał trochę czasu, bo "zawsze było coś ważniejszego", newsów na dziś nie zrobiłem, więc wrzucam to.]
Od dłuższego czasu widzę wzrost popularności Grzegorza Brauna. Znam tego pana od lat i w tym czasie kilkukrotnie zmieniłem zdanie na jego temat. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek był jego radykalnym wyborcą, ale umiarkowanym zwolennikiem jak najbardziej. Moja "fascynacja" wynikała z 3 rzeczy. Po 1. jak większość ludzi, nie jestem przyzwyczajony do przebywania w towarzystwie, które mówi choćby w zbliżony sposób do Brauna. Mówię "większość", bo z każdej strony słyszałem tego typu tekst. Z tego powodu doświadczyłem zjawiska egzotyki - normalne, ludzkie zjawisko (tak samo mają elity zachwycające się prostymi plemionami i ich "zaradnością"). Fascynacja czymś, czego nie znamy. Znam ludzi z takich środowisk, ale rzadko w nich przebywam. Oczywiście pominąwszy jego wręcz Japońską teatralność i radykalną kazuistykę językową, bo nikt się tak nie wypowiada. Pomijam tu naukowców lub zawody wymagające wiedzy i moralności (wysoko postawieni kapłani, doświadczeni sędziowie etc.), ale nawet oni nie posługują się kwiecistym językiem przez cały czas!
Po 2. Jako że mam prawicowo-liberalne poglądy, w naturalny sposób byłem nim zainteresowany. Przez lata zrozumiałem jednak, że choć radykalne rozwiązania często dają szybkie efekty, to nie jesteśmy w stanie przewidzieć efektu końcowego, który może być najróżniejszy. Często jeszcze bardziej komplikując sytuację. Podobnie w przypadku dyktatury - owszem, jest teoretyczna możliwość, by sprawiedliwy, uczciwy, mocny, inteligentny polityk dostał się do władzy... Od razu wam jednak powiem, że prędzej przeciętny, Europejski gracz StarCraft 2 zmiażdży Koreańczyka w pojedynku 1vs1 (wersja dla nie-graczy - Maciek lub Jasiu, który rozwala większość ludzi w swojej gminie, miałby zawalczyć z Magnusem Carlsenem w szachach). Przemyślałem to, gdy pisałem tekst o Reinhardzie, bohaterze serii książek Yoshiki Tanaka. Mój korektor Karol wiercił mi wtedy (i przy innych okazjach) dziurę w brzuchu, krytykując moje rewolucyjne nastroje. Nawet Japończyk w kilku miejscach wprost pokazał, że perfekcjonizm i sprawiedliwość Reinharda to niespotykany fenomen. Miliony rzeczy mogło pójść nie tak, a on to wszystko zrobił. W naszym świecie jest to niemożliwe do zaistnienia.
Po 3. Inne czynniki, zebrane do 1 punktu. Silna osobowość, radykalizm, gotowość do dyskusji.
Jeśli to Was nie przekonuję, spróbuję w inny sposób. Przez lata Braun miał poparcie na poziomie błędu statystycznego. Pod nim były jednostki typu Leszek Bubel (Lepper to przy nim elokwentny mąż stanu), radykalni katolicy (ale bez zasobów, rozpoznawalności, pozycji i urody Marka Jurka, dzięki którym nie był "zupełnym randomem"). Nawet Narodowcy od Winnickiego i Bosaka byli od niego wyżej. Czemu zatem zaczął rosnąć? Czynników jest kilka i na pewno jakieś pominę (również w ramach przyjętej przeze mnie perspektywy), ale wszyscy nad nimi skompromitowali się. O partiach mainstreamowych nie ma co mówić - wieczny imposybilizm, spychologia, kłamstwa, kłótnie na te same tematy, zbyt często "dzielą ich" pozorne różnice. Konfederacja i Narodowcy nie wywrócili stolika, a jedynie gadają o tym. Braun natomiast się nie szczypie. Polaków od lat wkurzają symbole religii w Sejmie? Grzegorz zgasił świece. Politycy i elity oburzyły się, część "ulicy" też, ale nie większość. Jak słusznie zauważył Ziemkiewicz, mimo że Braunowi zdarza się zmienić zdanie, to większość ludzi nie zwraca na to uwagi (przez tzw. pamięć złotej rybki). Lepiej pamiętają "hardkorowe akcje", które zrobił.
Tu dochodzimy do głównego punktu mojej teorii. Pogardy do prostego chłopa, niekoniecznie wiejskiego pochodzenia. Wiem, że niektórzy wychowali się w innych środowiskach i to co teraz powiem, może zostać potraktowane jako historia alternatywna, ale... Cóż, tak było. Wspominałem o tym przy ostatnim tekście o pogardzie względem Stanowskiego. Środowisko PO, SLD, Gazety Wyborczej, Bronisława Geremka, Adama Michnika, TVN-u przez lata szydzili ze zwykłego człowieka. Narzekali na naszą biedotę, ubrania, mentalność, dosłownie wszystko. Nie chcę wybielać naszego narodu, bo niektóre zarzuty są prawdziwe, niemniej wiele z nich wynika z wielopokoleniowej biedy, wielopokoleniowych traum, podlewania ich alkoholizmem, frustracji wynikającej z życia. Wielokrotnie obiecywano nam obniżkę podatków, uproszczenie życia etc. i większość tych obietnic okazała się być fałszywa. Co więcej, wzgardzają rozwiązaniami, które podajemy. Owszem, nie są nawet blisko rozwiązania naszych największych problemów (wymagają nieporównywalnie większych oszczędności), ale zawsze można zacząć od tych paru milionów. Zawsze można je przeznaczyć na szpitale lub naprawdę potrzebujących ludzi, a nie na pracę dla znajomych królika. Takie rozwiązania podał Krzysztof Bosak, gdy byłem świeżo upieczonym 20-parolatkiem!
Nie widząc innej możliwości protestu, ludzie głosują na Brauna. Cieszą się widząc reakcję salonu. Co robią te środowiska w odpowiedzi? Jeszcze bardziej gardzą jego zwolennikami. Autentycznie nie chcę, by Braun trafił do Sejmu, ale to raczej nastąpi. Im więcej PO przeznaczy pieniędzy na kampanię marketingową w sieci, tym bardziej urośnie. Inne przykłady takiej frustracji - JP 2 dla mojego pokolenia. Pewnie pamiętacie, jak babcie i dziadkowie odmieniali przez przypadki miłość do Papaja (a przez nich nasi rodzice)? Każdemu jego porno, więc nie czepiam się o wybór swojej wiary, ale starsi wciskali nam Papieża do porzygu. Efekt jest taki, że liczba 2137 jest memem nawet dla współczesnego pokolenia. Nawet moi katoliccy znajomi są zrażeni postawą starszego pokolenia. Ludzie jak czegoś naprawdę nie lubią i nie mają innych metod protestu, wykorzystają każdą okazję. Jak np. Kościół za czasów PRLu, który bynajmniej nie kultywował wiary Polaków, ale pozwolił im przetrwać. Część naszego narodu źle to zinterpretowała, zachowując się toksycznie względem niewierzących... No i... Tak wróciliśmy do punktu z Papieżem. Chociaż nie, jeszcze jeden przykład z USA. Podobno wśród młodego pokolenia rośnie trend rasizmu i antysemityzmu. Nie dlatego, że mają prawicowy światopogląd - wiedzą, że to wkurza boomerów, więc cisną ich do oporu.
Ironiczne to życie - bardzo staramy się coś zrobić, ale nie wychodzi. Jak się złapiecie na tym, że tryhardujecie - dajcie se na luz, bo ładujecie całą parę w gwizdek.