Drodzy Steemianie,
Zastanawiałem się jakiś czas nad tym, czy jest sens dalej o tym pisać i publikować te zdjęcia. Szczególnie jedno jest kontrowersyjne, podjąłem jednak decyzję, że to zrobię. Aby unaocznić nieco co się tutaj wydarzyło poniżej zdjęcie zjawiska, wykonane przez jakiegoś śmiałka w Wielkopolsce (przykro mi, ale nie znam personaliów autora zdjęcia). Znajomy, który w dzień nawałnicy był na zewnątrz i usiłował wrócić do domu, potwierdził, że u nas na niebie widział coś podobnego.
Cmentarz w mojej rodzinnej miejscowości oberwał chyba najbardziej. Długo wahałem się przed publikacją tego zdjęcia - to była z pewnością jakaś osoba, której rodzina jest teraz załamana zniszczeniem grobu swoich bliskich. Nie widać jednak ani kto to, ani dokładnie w jakim miejscu. No i mówi to trochę o pracy służb porządkowych, bo zdjęcie zrobiono wczoraj, czyli ponad tydzień po nawałnicy, a nikt jeszcze nie zadbał o te szczątki. Zdjęcie autorstwa mojej koleżanki:
Brak słów. Pomijam już względy humanitarne, co z zagrożeniem epidemiologicznym? W Polsce jak w lesie? Ile czasu trzeba, żeby uprzątnąć ludzkie szczątki? Rozumiem, że jest wiele roboty, ale to powinien być jednak priorytet. Wolontariusze wszystkiego za Was nie zrobią, drogie służby komunalne i zarządzający parafią Bożego Ciała, do której należy cmentarz, księże proboszczu...
Niestety w lesie też nie jest dobrze, cała masa drzew zniszczona i okaleczona, potrwa lata by to nadrobić.
Zapraszamy ludzi z nadmiarem wolnego czasu na zalesianie. Zdjęcia za Gazetą Pomorską (2 pierwsze), oraz 1 moje.
Serio, mam nadzieję, że nic takiego się już w najbliższym czasie nie wydarzy. Ale jak środowisko zareaguje długofalowo na to, co z nim jako ludzie wyprawiamy, nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Jedno jest pewne: natura sobie poradzi. My zaś... cóż może być różnie. Nie było nas był las, nie będzie nas, będzie las, jak się u nas mówi. Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników.