Nareszcie sensowny, długo oczekiwany komentarz na właściwy temat. Właśnie tak postępuję i jestem z tego bardo zadowolony. Jem 4 kromki chleba żytniego dziennie i wypijam pół litra soku warzywno-owocowego. Czasem owoce lub sałata. Sporadycznie ugotuję (zima) kaszę gryczaną. Poza tym nic nie gotuję. Nigdy nie mam ssania w żołądku. Wiele osób uprawia intensywne sporty dla zdrowia, a po treningu napycha się niezdrowym jedzeniem - to według mnie zawracanie Wisły kijem. Sport nie jest gwarancją zdrowia. Poza tym nie jest prawdą, że np. długie biegi dotleniają organizm, ponieważ energia jest spalana, ale do samych komórek tlen dociera tylko w jakimś tam procencie. Temat wart zainteresowania. Ale to może za jakieś 50 lat, jak już przminie fascynacja grami i imprezowaniem, kiedy rak zapuka i trzeba będzie nagle ratować życie. Jak w moim przypadku. Na szczęście zorientowałem się w porę.
RE: Najpierw dieta, reszta później