Hej, tu . Jak wspomniałem ostatnio paprykarz nie jedno ma imię. Może być oczywiście znany wszystkim szczeciński, ale może być też węgierski, nieco bardziej oryginalny, bo właśnie z tego kraju ta potrawa się wywodzi.
Wezwany zatem do tablicy przez , a w zasadzie do kuchni, przygotowałam własny przepis, inspirowany oczywiście węgierskimi blogami z wegetariańskimi przepisami. Google Translator był tu konieczny, jednak co źródło to źródło. Co z tych eksperymentów wyszło? Oceńcie i spróbujcie sami!
Podstawą węgierskiego Pörköltu jest mięso - w moim przypadku oczywiście sojowe, duszone w cebuli i warzywach. Papryka, czy to świeża, czy jak tutaj w proszku, występuje obficie, a to czym różni się ta potrawa od typowego gulaszu to obecność śmietany - tak przynajmniej podają niektóre źródła.
Papryka w proszku to żaden grzech. Blogi polecają poza sezonem zarówno sproszkowaną paprykę, jak i przecier pomidorowy zamiast świeżych warzyw. Papryka z mojego osiedlowego sklepu nie nadawała się nawet na leczo, więc użyłem jej tylko jako przyprawy, zarówno w wersji słodkiej, jak i ostrej. Dodatkowo, choć już na talerzu dodałem nieco ostrego zmielonego chili.
Tak wygląda paprykarz z węgierskiej Wikipedii:
Czego będziemy potrzebowali?
- 3-4 duże cebule
- opakowanie kotletów sojowych
- słodką paprykę w proszku
- ostrą paprykę w proszku
- duży ząbek czosnku
- pół gotowanej marchewki
- 2 łyżeczki śmietany 12%
- 3 średnie pomidory lub przecier pomidorowy
- suszone liście chili
- mielone chili
- 2-3 łyżki oleju
- łyżkę zaataru
- sól
Leniwcowy sposób na kostkę sojową podawałem już kilka razu. Zalewamy ją wrzątkiem z czajnika i czekamy aż zmięknie. W tym czasie przygotowujemy mieszankę przypraw i kroimy cebulę.
Mieszamy łyżeczkę soli i ostrej papryki z 2-3 łyżeczkami słodkiej papryki, dodajemy za'atar i suszone liście chili. Wszystko mieszamy.
Na rozgrzany olej na patelni wrzucamy pokrojoną cebulę i dodajemy 2 łyżeczki naszej mieszanki. Mieszamy i dusimy pod przykryciem. Gdy mączka sojowa zmięknie, odcedzamy wodę i kroimy ją na mniej więcej centymetrową kostkę, którą dokładnie mieszamy z resztą naszego miksu przypraw.
Do duszącej się cebuli dodajemy ząbek czosnku, marchew i 3 pokrojone pomidory. Gotujemy dalej, by większość wody z warzyw wyparowała. Po ok. 10 minutach dodajemy wytaplaną w przyprawach kostkę sojową, polewamy gorącą wodą i przykrywamy.
Na sam koniec solimy do smaku i sprawdzamy ostrość (ja wolę posypać dodatkowo już na talerzu). Gdy już nasze sojowe mięso przejdzie smakiem papryki, cebuli pomidorów, wyłączamy ogień, czekamy chwilę i dodajemy dwie łyżeczki śmietany zmieszanej z sosem z garnka.
Wyszedł całkiem smaczny, lekko ostry paprykowy eintopf. Tym razem daniu towarzyszyła kasza bulgur z przyprawami oraz moja ulubiona marchewka z groszkiem, która była obiadowym pragnieniem na szkolnych stołówkach. Paprykarz całkiem nieźle smakował również na zimno. A Wy z czym zjedli byście taki paprykarz?
, daj znać jak smakowało i co byś zmieniła! :)