W sumie chciałbym mieć syna... Poszlibyśmy do wujka Wilka trochę nabroić... Postrzelać z procy do puszek, albo jakiś silnik zbudować... Nie uczyłbym go przekleństw - ulica swoje zrobi, ale musiałby czyścić kuwetę i opiekować się chomikiem albo rybkami, zależy na co nie miałby uczulenia... Na łódki byśmy chodzili, jakby chciał, no i grali w strzelanki i scrubble, chociaż pewnie dawałbym mu spore fory, ale tylko na początku. Wysylałbym Szczeniaka na jakieś obozy do lasu, niech sobie trochę od Starych odpocznie - oczywiscie każdego dnia miałbym wtedy dodatkowy siwy włos z obawy, że sobie coś zrobi, ale co tam, zbyt czesto byśmy do niego nie dzwonili... Niech nabiera dzielności i uczy się co to tęsknota.
Strawę pomagałby gotować. Utnie się przy krojeniu, będzie miał nauczkę. Zasypiałby przy dobre muzyce, może w przyszłości to zaprocentowałoby i podrzucałby Staremu jakieś nowości... No i chciałbym byśmy trochę gadali. Przez całe życie.
RE: MĘSKOŚĆ