Nikt nie umiera na koronkę tylko z koronką. Te testy nic nie znaczą moim zdaniem. Testowanie nie ma sensu z tego względu, że powinno się testować wszystkich od pierwszego pacjenta 0, który to nie wiadomo kiedy był (może to ja, a może to ty lub ktoś inny np listopadzie). Patrzenie na testy nic nie znaczy. Zamiast tego (moim zdaniem) powinniśmy się skupić na tym nie tylko co ten koronawirus nas nauczy ale jaką cenę przyjdzie nam zapłacić za te lekcję (już moim zdaniem mamy neokomunizm także chyba się nam ta panika i to wszystko nie opłaca).
RE: Koronkowa katastrofa czyli „bonusowe” koszty pandemii.