Temat zaczerpnięty z książki "O naturze czasu" mojego autorstwa i lekko zmodyfikowany.
Istnienie obiektywnego upływu […] czasu oznacza (lub jest przynajmniej równoważne z faktem), że rzeczywistość składa się z nieskończonej liczby warstw „teraz”, które sukcesywnie wchodzą w istnienie. Lecz jeśli równoczesność jest czymś względnym […], rzeczywistość nie może być podzielona na takie warstwy w obiektywnie określony sposób. Każdy obserwator ma swój własny zbiór „teraźniejszości” i żaden z tych różnych układów warstw nie może rościć sobie praw do reprezentowania obiektywnego upływu czasu.
Według Gödla relatywizacja upływu czasu pozbawia też całkowicie sensu samo istnienie, nie da się bowiem utrzymać takiego pojęcia istnienia, które byłoby jednocześnie i względne, i obiektywne:
Można wysunąć zarzut, że argument ten pokazuje tylko, iż upływ czasu jest czymś względnym, co nie wyklucza jeszcze, że jest on obiektywny (…) . Względny upływ czasu, jeśli w ogóle można temu wyrażeniu nadać jakiś sens, byłby oczywiście czymś zupełnie odmiennym od upływu czasu w zwykłym znaczeniu, co oznacza zmianę w rozumieniu „istnienia”. Jednakże pojęcie istnienia nie może być zrelatywizowane (do obserwatora) bez całkowitego po zbawienia go sensu .
Powołując się na sprzeczność wniosku z intuicją, Gödel stosuje schemat reductio ad absurdum i w rezultacie odrzuca koncepcję względności czasu, proponowaną w ramach STW. Powyższe rozumowanie prowadzi do radykalnego przeciwstawienia ontologii STW i klasycznej metafizyki, a zwłaszcza tradycyjnego, fundamentalnego pojęcia istnienia. Sformułowany przez Gödla wniosek wydaje się tak wstrząsający, że warto przyjrzeć się bliżej jego przesłankom. Po pierwsze, Gödel – tak jak zresztą wielu innych (J. Jeans, A. Prior) – definiuje upływ czasu na sposób klasyczny, właściwy dla Newtonowskiej fizyki, jako sukcesywne następowanie po sobie warstw równoczesności. Nieświadomie odwołuje się więc do przedrelatywistycznej wizji, zakładającej pewien wyróżniony układ odniesienia. Po drugie, możliwość zrelatywizowania upływu czasu i istnienia zostaje ostatecznie odrzucona w imię intuicji, która przecież – jak pokazuje historia – sama jest zmienna, podatna na wpływy z zewnątrz i bywała poddawana przemianom wskutek odkryć oraz rewolucji naukowych. Alternatywne modele czasu konstruowane w celu przezwyciężenia trudności związanych z STW – takie jak: wyznawany często przez fizyków eternalizm , przyznający realność całej naraz czasoprzestrzeni jako świata blokowego, neolorentzowskie teorie względności, zakładające istnienie realnego wyróżnionego układu odniesienia ukrywanego przez przyrodę, czy solipsyzm tu - teraz – również kłócą się z intuicją. Ponadto samo powołanie się na intuicję jako ostateczną instancję stanowi rodzaj petitio principii – jak na ironię zarzut taki pada pod adresem jednego z największych logików w historii i autora twierdzeń limitacyjnych. Po trzecie, w odniesieniu do czasu Gödel utożsamia kategorie absolutny - względny z kategoriami obiektywny - subiektywny . Tymczasem subiektywność jest właściwa człowiekowi jako podmiotowi poznającemu; przypisywanie jej obserwatorowi w sensie STW, czyli układowi odniesienia, stanowi jego antropomorfizację. Wyeksplikowanie powyższych przesłanek prowadzi do osłabienia wniosku Gödla o radykalnym przeciwstawieniu ontologii STW i metafizyki. Ciężar argumentacji okazuje się spoczywać na wykazaniu słuszności ukrytych preasumpcji (uznanie istnienia niestwierdzonego faktu na podstawie innych ustalonych faktów, pozostających z nim w związku; domniemanie). W świetle dyskusji nad nieintuicyjnością kategorii czasowych STW zasadnicze znaczenie ma pierwsze z wyżej wymienionych założeń: rozumienie równoczesności i upływu czasu na sposób fizyki klasycznej. Zdaniem J. Gołosza to właśnie tzw. perdurantyzm
generuje problemy, powstające przy próbach pogodzenia znaczenia pojęć temporalnych STW z pojęciami metafizycznymi, takimi jak realność czy istnienie. Uzgodnienie takie, nieproblematyczne dla mechaniki Newtona opartej na silnych założeniach metafizycznych, przedstawia oczywistą trudność dla relatywistyki łączonej z obcą jej ontologią i pomieszaniem porządków: metafizycznego z epistemologicznym. Potwierdzają to m.in. próba podporządkowania pojęć tzw. B-teorii kategoriom tensalnym, podjęta przez Arthura Priora, oraz próba określenia sensu realności i teraźniejszości w schemacie pojęciowym STW przy założeniu klasycznego rozumienia równoczesności i upływu czasu, przedstawiona przez Lawrence’a Sklara.