Od 28 stycznia 2015 r w czasie rządów PO + PSL na Śląsku trwał strajk w kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej.
W pierwszych dniach lutego 2015 r. górnicy demonstrowali przed budynkiem spółki - żądali odejścia prezesa JSW Jarosława Zagórowskiego.
9 lutego 2015 r. także demonstrowano. Wybuchały petardy, wyły syreny, płonęły opony i race. Ok. godz. 15 ochraniający budynek policjanci wyszli na zewnątrz - zaczęli używać gazu pieprzowego, armatki wodnej, ale też zaczęli strzelać z broni gładkolufowej w kierunku demonstrantów.
Interwencja policji była absolutnie nieuzasadniona. Nie było zagrożone zdrowie ani życie funkcjonariuszy policji, a interwencja nastąpiła, gdy ludzie zaczęli się rozchodzić. Nie było żadnego uzasadnienia, aby do nich strzelać i polewać ich wodą. To jest po prostu zezwierzęcenie - mówił wówczas szef związku Sierpień 80 Bogusław Ziętek.
Użycie broni to jest najzwyczajniejszy w świecie skandal - mówił szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz i dodał, że użycie broni w Jastrzębiu Zdroju kojarzy się wydarzeniami z okresu stanu wojennego. Związkowcy pokazywali fotografie rannych manifestantów.
Poszkodowanych zostało wówczas ponad 20 osób, niektórzy zostali ciężko ranni.
.
Ówczesne władze MSW i policji nie miały sobie nic do zarzucenia. Gliwicka prokuratura wszczęła śledztwo, ale w maju 2016 r. umorzyła postępowanie.
Nikt nie poniósł konsekwencji.
POsełka Koalicji Obywatelskiej Izabela Leszczyna pytana o tamte wydarzenia w Radiu Zet podkreśliła, że "policja nie strzelała wtedy do górników, tylko to byli chuligani".
"Jak pan może powtarzać takie bzdury, że w czasach Platformy Obywatelskiej ktoś strzelał do górników. W Polsce takich słów nie wolno wypowiadać. Do górników strzelali komuniści" - dodała.
Donald Tusk wręcz zaprzeczył, by gliwickie wydarzenia miały miejsce. W listopadzie 2022 r. pytany był w Płocku o "strzelanie do górników" za czasów PO, Tusk powiedział, że to "kłamstwo".
.