Informacji na temat wykonywania zdjęć po śmierci można znaleźć wiele. Cóż, jest to temat ciekawy i budzący mieszane uczucia. W dzisiejszych czasach unika się fotografowania zmarłych i widok tego typu zdjęć jest czymś nienaturalnym.
Pod koniec XIX wieku w Anglii sztuka ta była stosowana na porządku dziennym. Na wykonanie fotografii trzeba było czekać wyjątkowo długo. Jeśli członek rodziny zdążył odejść, próbowano go mimo wszystko uwiecznić z bliskimi. Najczęściej wykonywano zdjęcia zmarłym dzieciom, ponieważ to wśród nich panował największy odsetek umieralności.
Ciała maluszków na czas naświetlania podtrzymywały "ukryte matki".
Jednak najczęściej były wykorzystywane nie w fotografii pośmiertnej, a w zwykłej. Kiedy mama musiała przytrzymać niesfornego malca ;)
Sylwetkę często podtrzymywano, ubierano w eleganckie ubrania i sztucznie tworzono scenografię.
Jednak często można pomylić fotografię pośmiertną z tradycyjną. Czasem zauważane stojaki, przytrzymujące ciało wprowadzają w błąd. W czasach wiktoriańskich, gdy fotografia nie była na tyle rozwinięta, potrzebowano utrzymać pozę w bezruchu przez co najmniej kilka minut. Nie znając historii, możemy się niekiedy zastanawiać czy dana postać żyła, czy też nie...
Rodzina zgromadzona nad ciałem "śpiącej"
...oraz coś co mnie zaskoczyło... Czy to początki photoshopa..?
Nawet sam Mickiewicz posiada zdjęcie na łożu śmierci.
Niestety, często wszystkie zdjęcia z tamtych czasów są podpisywane jako pośmiertne, by przykuć uwagę czytelników... Wprowadza to w błąd i nie jest łatwo dotrzeć do właściwego źródła. A należy pamiętać, że nie każdy może dobrze wychodzić na zdjęciach ;)
Dobranoc...