Jestem wolontariuszem.
Dzięki temu poznaję nowych ludzi. Odwiedzam nowe miejsca. Uczę się nowych umiejętności oraz tego jak zrozumieć siebie i innych ludzi. Przeżywam wiele wspaniałych przygód i niepowtarzalnych, magicznych chwil. Jedną z takich chwil chciałem się z Wami podzielić.
Corr i Ashanti. Dwa konie przeznaczone na sprzedaż do rzeźni i wykupione przez schronisko TARA, które odwiedzam. Przyjechały ciężko chore. Ponad miesiąc były leczone i przebywały w kwarantannie odseparowane od innych koni. Udało się je wyleczyć. Tak zareagowały po wypuszczeniu wolno na padok. Dla mnie to jedna z tych magicznych chwil, dla których warto być wolontariuszem.