Był piękny jesienny dzień zapowiadał się normalnie, nic nie wskazywało by było inaczej. Za jakiś czas dostaję telefon od wujka który miał do mnie sprawę. Ciał bym pomógł mu i ciotce przy pomniku jej mamy na cmentarzu. Pojechaliśmy więc ale zanim to zrobiliśmy czekaliśmy na drugiego wujka do pomocy.
W końcu znaleźliśmy się na cmentarzu. Przy grobie stała ciotka i coś robiła w miejscu gdzie rosną kwiaty koło pomnika. Z daleka nic nie widziałem, ale gdy zobaczyłem z bliska co się tutaj dzieję, to byłem przerażony. W myślach powiedziałem do siebie "Ja tu tylko miałem pomóc wymienić płytę na grobie". Wiecie co zobaczyłem? Był tam worek z kilkoma kośćmi ludzkimi takimi jak elementy żeber, kości łokciowe i inne pomniejsze takie jak obojczyk. Ciotka opowiadała że jak kiedyś pielęgnowała kwiaty to wyszło może 2 kości, a dzisiaj było ich więcej. Ciotka postanowiła że weźmiemy je wszystkie w worek i złożymy do grobu gdy będziemy wymieniać płytę. Mieliśmy sporo czasu bo czekaliśmy na ekipę pracującą przy pomnikach.
Decyzja była następująca, postanowiliśmy przekopać głębiej to miejsce. Wykopywaliśmy coraz więcej kości głównie dotyczyły górnej części ciała, dolna część musiała być dalej, możliwe że korzenie drzewa wybrzuszyły do góry tylko połowę szkieletu, koło pomnika rośnie drzewo więc każdy stawiał że to korzenie ten szkielet wypchały prawię na powierzchnię. Kopaliśmy bardzo płytko, to wystarczyło byśmy znaleźli prawe wszystko, wykopaliśmy szczękę w 2 częściach i czaszkę odłączoną od kręgosłupa. Łącznie wykopaliśmy mniej niż pół szkieletu. Więcej kości już nie było w tym małym kawału ziemi na kwiaty.
Jak przyjechała ekipa to wszystko uprzątnęliśmy z szacunkiem tak jak należy, włożyliśmy worek z kośćmi do pomnika prababci by miały swoje stare miejsce. To nie mógł być szkielet prababci, bo zmarła 9 lat temu, Trumna by się chyba tak szybko nie rozpłynęła w powietrzu, a nie wykopaliśmy żadnego próchna z pod ziemi. Nawet ostatnio za domem wykopałem z pod ziemi deskę sprzed więcej niż 10 lat. Co daje mi dowód że trumna by się tak szybko nie rozpadła.
Najsensowniejszym wytłumaczeniem jest to że mogło być to ciało pochowane przed skończeniem 2 wojny światowej, lub chwilę po wojnie. Był to emocjonalny dzień, za razem jest to ciekawe doświadczenie i gdyby się coś takiego powtórzyło wiedział bym co zrobić i jak się zachować.
Czy też mieliście podobne historie piszcie w komentarzu, dodam na koniec że był to cmentarz w Biskupicach w województwie Lubelskim.