6 maja 2018 czyli tydzień temu miała miejsce gala WWE Backlash. Zbierałem się cały tydzień by napisać o tej gali coś pozytywnego. Powiem tak, oglądam WWE 9 lat i nigdy się tak nie zawiodłem na gali PPV aż do teraz. To było słabe, połączenie brandów Raw i Smackdown miało przynieść lepszą jakość PPV z lepszymi programami między zawodnikami . Walki zapowiadały się obiecująco ale dostaliśmy kaszanę.
Zacznę od pozytywów. I zaraz będę musiał przestać słodzić. Dostaliśmy świetną walkę The Miza z Sethem Rollinsem. Początkowo myślałem że nie będzie w niej nic wyjątkowego znając The Miza myślałem że będzie uciekać z ringu i tchórzyć jak to zwykle miało miejsce, lecz powolny początek bardzo mnie zmylił. Po kilku minutach walka tak się rozkręciła że uznałem ją walką tej gali, było w niej sporo emocji i ciężko było przewidzieć jej zakończenia. Ostatecznie wygrał Seth Rollins broniąc tytuł. A postać The Miza zostaje podbudowywana i znacznie lepiej się go ogląda niż przez ostatnie lata. Jest moim faworytem do wygrania walizki money in the bank na następnym PPV.
Oto skrót tego świetnego pojedynku:
Do plusów zaliczył bym cały program między Shinsuke Nakamurą a Aj Stylesem, tutaj dostaliśmy już 3 ich walkę w WWE pod rząd i każda kolejna jest coraz lepsza. Walka zakończyła się ponownie bez rozstrzygnięcia, ale już wiadomo że to nie koniec ich rywalizacji.
Ostatnim plusem gali był segment Eliasa, był bardzo fajnie przeprowadzony, nawet długo trwał i dawał rozrywkę wielu fanom, ten rodzaj humoru jest dla osób śledzących WWE osoby nie oglądające raczej nie zrozumieją co jest w tym zabawnego. Polegał na tym że Elias chciał zaśpiewać piosenkę, ale gdy zaczynał grać na gitarze, co chwilę mu ktoś przerywał i były to głównie postacie związane z osobowością muzyczną. Ostatecznie segment zakończył się atakiem Bobbiego Roode na Eliasa w ramach odwetu za ostatnie RAW i celebrowaniem Bobbiego z resztą osób biorącą udział w tym zdarzeniu.
Tutaj można obejrzeć cały segment:
Przechodząc do minusów powiem tylko tyle że reszta walk była przeciętna, takie walki możemy oglądać co tydzień na Raw i Smackdown. Od PPV wymaga się dużo więcej. Z tego co pamiętam walka Alexy Bliss z Nia Jax była nieco lepsza niż ta z Wrestlemanii 34. Ale Nia Jax to zawodniczka dużych gabarytów więc ciężej jej wykręcić dobry pojedynek.
Widać znaczącą różnicę w gabarytach tych wrestlerek:
A na koniec zostawiam walkę wieczoru, boże jak ciężko się to oglądało, od zawodników takich jak Roman Reigns i Samoa Joe można dużo wymagać ponieważ stoczyli w swojej karierze wiele świetnych walk. Ich walka była bardzo nudna dużo powolnej akcji, dźwigni i zakończenie bardzo osłabiające postać Samoa Joe.
Z wielu źródeł napłynęły informacje że podczas tej walki fani popuszczali galę zanim się skończyła byli rozczarowani tym co widzieli. A sam właściciel WWE był ponoć wściekły i zwołał obrady w ten sam dzień ze sztabem osób kreatywnych odpowiadających za rozpisywanie programów i walk.
To już koniec podsumowania tej jakże słabej gali, którą każdy fan będzie chciał zapomnieć jak najszybciej. Kolejna gala PPV to Money In The Bank 2018 o nią się nie martwię ponieważ co roku te gale wypadają przyzwoicie.
Dzięki za przeczytanie. Do następnego posta.
