Kolejny znajomy kupił sobie chopper-a..
To już zaczyna przybierać postać plagi. Fakt, iż w większości nie potrafią nimi jeździć i stanowią zagrożenie na drodze to jedno. Bardziej mnie intryguje pytanie: po co?
Po co kupować motor/quada/złotego Jaguara/akwalung* w wieku 40 lat?
Kiedy o to pytam, odpowiedź jest zazwyczaj jedna: "Spełniam swoje marzenia.."
I dalej płynie potok słów, które różnią się jedynie składnią. Bo dzieci dorosły, bo wcześniej nie było czasu, bo mnie stać, bo to modne, bo czuję się młodo.. bo.. bo..
Ciśnie mi się wtedy na usta jedno pytanie: dlaczego żaden z nich nie marzy by imponować zdrowiem? By wyglądać jak śp. Greg Plitt czy choćby nasz polski Tomasz Oświeciński? Do tego ostatniego swoją drogą mam sporo sympatii po obejrzeniu Agenta w TVN. Rozsądny facet, który ma poukładane w głowie i przeczy stereotypowi mięśniaka.
Rozumiem spełnianie marzeń. Ba, przyklaskuję pomysłowi z całych sił. Ale do cholery są granice śmieszności, których nie uzasadnia nawet kryzys wieku średniego..
Czy naprawdę można się uważać za atrakcyjnego siedząc niezgrabnie okrakiem na motorze, z ogromnym brzuchem opiętym w skórzaną kamizelkę opartym o zbiornik paliwa? Wciskając na siłę kask, w którym delikwent wygląda jak zmutowany chomik?
Chcesz uchodzić za macho? Najpierw doprowadź się do ładu i wyglądaj jak macho. Później dopiero kup sobie tego chopper-a i rozsiewaj wokół aurę sukcesu i niezmąconej wolności. Zamiast stękać przy zsiadaniu z jednośladu. Kropka.
*niepotrzebne skreślić