Gdybym kiedyś złapał złotą rybkę i dałaby mi ona możliwość spełnienia trzech moich życzeń, jednym z nich byłby udział w tym koncercie.
MTV Unplugged z 1992 roku, moim zdaniem najlepszy, jaki kiedykolwiek w tej formule zagrano. Nie wiem, ile razy go oglądałem, bo wysłuchanie samej muzyki nie wystarcza. Do dziś dumnie spoczywa na kasecie VHS jako jedna z pamiątek młodości.
Panie i Panowie, charyzmatyczny Eddie Vedder i spółka sprzed ćwierć wieku w fenomenalnej formie!