Poziom wzrostu poziomu życia w XIX wiecznym kapitaliźmie był tak znaczący, że wyzysk wczesnych kapitalistów jest mitem. Dla ludzi w tamtych czasach wyborem było pójść do fabryki i mieć szansę na lepszy byt albo ryzykować śmierć z głodu na wsiach, gdzie na jedzenie wydawano średnio około 90% dochodów. Niektórzy fabrykanci mieli poglądy skrajne np. jeden z fabrykantów stwierdził, że "robotnik powienien zarabiać tyle, żeby nie umrzeć", ale nawet przy tak skrajnym podejściu każdy ówczesny robotnik miał przynajmniej na chleb. Ludzie masowo emigrowali np. do Łodzi, bo tam poziom życia był lepszy niż na wsi - w kilkadziesiąt lat liczba ludności wzrosła praktycznie od zera do 600 tysięcy - tych ludzi tam batami nie zapędzono - sami przyjechali i co najważniejsze zostali. Niektórzy fabrykanci nie byli tacy skrajni oferując pensje z których coś można było kupić za wyjątkiem jedzenia. Dla fachowców budowano mieszkania na Księżym Młynie, był nawet szpital i to nie z dobroci serca - bo wykształcenie specjalisty trwało kilka lat i ktoś taki był potrzebny. Jednak rezultat był klarowny - rewolucja przemysłowa i dziki kapitalizm najszybciej wyciągał ludzi z biedy.
Godność była odbierana przez systemy totalitarne w XX wieku, pod przymusem - karabinem, a nie przez dobrowolne stosunki pracy w wieku poprzednim.
RE: Atrybuty honoru - godność i wstyd