"Operacja Varsity Blues: Rekrutacyjny skandal" to film, który warto obejrzeć z wielu powodów. I w każdym aspekcie zrobi na tobie wielkie wrażenie. Bo to kawał społecznego, ale nie nawiedzonego na ideologiczną indoktrynację kina. Opowiada on historię tego, jak jeden cwaniaczek zauważa luki w systemie edukacyjnym i rekrutuje na najlepsze uczelnie świata bogatych, ale bynajmniej nie najbardziej uzdolnionych. To powoduje liczne, atrakcyjne dla widza konsekwencje. Bo co jest wielką zaletą tego dzieła?
a) potwierdzenie zasady, że najlepsze scenariusze świata pisze życie
b) opowiada bardzo precyzyjną historię walki klas, która właśnie toczy się w Stanach i pokazuje, że lata lecą, ale ci którzy są dyskryminowani, raczej nadal będą
c) przypomina, że dziś skończenie uniwerku to powód do dumy, ale dla… rodziców.
d) przypomina także, że rankingi to nie wszystko. A ich reputacja z roku na rok staje się coraz bardziej wątpliwa
e) pokazuje doskonale bezkarność elit i poczucie, że im po prostu wolno więcej (a aktorce z PEŁNEJ CHATY to już w ogóle!)
f) pokazuje także, niezwykły przykład korupcji, która na pierwszy rzut oka wydaje się czymś… fajnym…
Wyższe wykształcenie przestało być wyznacznikiem czegokolwiek. To już wiemy. Ale mimo wszystko jesteśmy w stanie wiele dać, by dobrze wykształcić nasze dzieci. A ty ile byś dał, by wylądowało ono w jak najlepszej szkole? Milion dolarów? Może 10?
Film dostępny na #netfilx