Jeden z ciekawszych filmów obyczajowych ostatnich lat. I chyba ciekawy znak czasu. Gość jest pisarzem i lubi samotność. Albo udaje, że lubi. Pewnego dnia dostaje dość ciekawy prezent – mówiący głosem Scarlett Johanson inteligentny system operacyjny. I nagle zauważa, że to właśnie z nim jest mu w życiu najbliżej. Stopniowo izoluje się od ludzi na rzecz pogawędek ze swoją komputerową muzą. Tyle fabularnego wstępu.
Film zrobił na mnie spore wrażenie. Okazało się, że nawet nie zauważamy jak nowe technologie sprawiają się z nami i stajemy się im coraz bardziej podporządkowani. To wiemy, to widzieliśmy niejednokrotnie. Ale często mówimy, że są pewne dziedziny życia, do którego nowe technologie nie będą miały wstępu. Mam na myśli emocje, które kreujemy oraz system wartości między ludźmi. Ale okazuje się, że to wcale nie jest takie proste. Tolerujemy zmieniający się świat, bo zmieniają go ludzie i ich genialna chęć rozwoju. Czy jednak możemy wymyślić cyfrowy substytut wiary, nadziei, miłości?
Oryginalny i najbardziej niedoceniony twórca ze Stanów Zjednoczonych Spike Jonze (Być jak John Malkovich, Adaptacja) odpowiada twierdząco. Jego bohaterowie nawiązują ze sobą więź i wiedzą, że muszą być blisko siebie. Motywacja jest podobna – komputerowa wersja człowieka zbiera dane o swoim rozmówcy doskonaląc tematy rozmowy, które z nim odbywa. On mając świadomość, że jest w związku idealnym czuje się spełniony.
Ta swoista hybryda maszyn z ludźmi, transhumanistyczna idylla może być traktowana przez nas jak niemal zbawienie. Znikają ograniczenia, każdy może „wykreować” związek z maszyną, której plusem będzie to, że jest zawsze taka jak chcemy i rozmyśla podobnie do nas. Ale sam film jest też ciekawym ostrzeżeniem przed zanikającymi relacjami między ludzkimi. Stawia pytanie – na ile jesteśmy w stanie przetransportować siebie do innego wymiaru, by wzmocnić swój ładunek szczęścia? Czy chcemy zrywać tradycyjne więzi by budować nowe, nieprzewidywalne? No i czy jako władczy planety potrzebujemy maszynowego pośrednika by tak po ludzku ze sobą pogadać…
Film bardzo polecam. Jest co obejrzeć. I jest bardzo refleksyjnie. Bo nie ma się co oszukiwać. Nauki społeczne stają przed nie lada wyzwaniem. Jak opisywać relacje między nami i maszynami. Czy to tylko niezdrowe relacje wąskiej grupy społecznej czy też wszyscy w jakiś sposób na wielu płaszczyznach jesteśmy nimi skażeni.