Cyla Cybulska i Jerzy Bielecki poznali się i zakochali w sobie w niemieckim w KL Auschwitz - Birkenau. To uczucie było na tyle silne, że Jerzy postanowił za wszelką cenę uratować jej życie. Wyciągnąć ją z piekła. Pokazać, że mu naprawdę zależy. To jedna z najpiękniejszych historii miłosnych. Choć nie do końca szczęśliwych. Bo życie pisze najdziwniejsze scenariusze.
To było coś niezwykłego. Odnaleźli się po latach...
Maj 1983 roku. Środek nocy. W nowatorskim mieszkaniu natrętny dzwonek telefonu wyrywa ze snu domowników.
– Halo, tu Warszawa, łączę pana z Nowym Jorkiem.
Bielecki sądzi, że to Ludwik Kramarz, przyjaciel obozowy, któremu przed laty ocalił życie, przyjechał z Florydy do Nowego Jorku i usiłuje się skontaktować (Kramarz odezwał się po raz pierwszy do Bieleckiego po 20 latach).
-Słucham, słucham, Lutek, to ty – wykrzykuje do słuchawki Jerzy i słyszy łkanie, a później płacz.
– Halo, halo, słucham – niecierpliwi się.
– Juracku, to ja. To twoja Cylutka.