Ważnym ćwiczeniem pomagającym w pozbyciu się rozmaitych napięć i stresu, które możemy zastosować przed snem albo w ciągu dnia jest relaks w pozycji leżącej. Kręgosłup nadal pozostaje tutaj wyprostowany, ale jednocześnie unikamy konieczności utrzymywania równowagi. Można powiedzieć, że w tym ćwiczeniu po prostu porzucamy wszelką troskę, tak jakbyśmy byli już nieżywi. Dlatego w jodze ta pozycja jest nazywana Savasana – czyli „pozycja martwego”. W niniejszym opisie autor przedstawia własną wersję tego ćwiczenia.
Po położeniu się na podłodze, albo na sztywnym materacu, tak aby kręgosłup nie uległ wygięciu poruszamy lekko ramionami i nogami aby usunąć z nich napięcie, poruszamy szyją zwracając głowę w lewo i w prawo, rozluźniamy żuchwę i zamykamy oczy. Ręce najlepiej położyć wzdłuż ciała z wnętrzem dłoni skierowanym ku górze. W tej pozycji kość promieniowa i łokciowa nie krzyżują się, a krew w kończynach górnych może przepływać swobodnie.
Następnym elementem tego ćwiczenia jest tak zwane skanowanie ciała, i są co najmniej dwa sposoby aby to zrobić. Można zacząć na przykład od głowy i kontynuować skanowanie wzdłuż ciała aż do palców stóp, albo zwrócić uwagę, która część ciała jest najbardziej zrelaksowana, i następnie przesuwać uwagę na pozostałe części ciała wyobrażając sobie, że są ciężkie jak granitowy kamień i zrelaksowane. Możemy na przykład powiedzieć do siebie w myślach „moja lewa ręka jest bardzo ciężka i całkowicie zrelaksowana”, i kontynuować nasze skanowanie powtarzając tę samą auto-sugestię przy poszczególnych częściach ciała.
Gdy już zrelaksowaliśmy naszą głowę, szyję, tułowie, ręce i nogi, możemy przejść do następnej fazy tego ćwiczenia, którą autor nazywa harmonizacją lewej i prawej strony ciała. Zwracamy tym razem uwagę najpierw na lewą stronę ciała, a potem na prawą i porównujemy czy obie strony ciała są tak samo zrelaksowane, czy też odczucia z nich się znacznie różnią. Jeżeli jedna ze stron jest bardziej zrelaksowana niż druga, to wyobrażamy sobie, że relaks z tej bardziej zrelaksowanej strony „przelewa się” na stronę mniej zrelaksowaną. Aby ułatwić sobie to zadanie skupiamy naszą uwagę na obu dłoniach, i staramy się odczuć w nich puls. Gdy już odczuwamy puls w naszych dłoniach, to możemy zauważyć, że puls przejawia się niejako naprzemiennie raz w lewej, raz w prawej dłoni. Teraz śledzimy ten puls w obu dłoniach i pozwalamy, aby z każdym uderzeniem serca każda ze stron ciała stawała się jeszcze bardziej zrelaksowana, a odczucia z obu stron upodabniały się do siebie. Możemy wykonywać tę część ćwiczenia dowolnie długo, a przed snem aż do zaśnięcia.
Jeżeli mamy jednak ochotę kontynuować ćwiczenie, możemy przejść do kolejnej fazy, i mając wciąż oczy zamknięte „zobaczyć oczami wyobraźni” jak wygląda otaczająca nasze ciało aura. Oczywiście jest to tylko ćwiczenie i nie zastanawiamy się podczas jego wykonywania, czy aura w ogóle istnieje. Zwróćmy uwagę jak daleko poza nasze ciało fizyczne rozprzestrzenia się nasza aura, jaką ma strukturę, jakiego jest koloru? Czy odczuwamy jakieś wibracje albo pulsacje wokół ciała? Spróbujmy też odczuć wibracje i pulsacje wewnątrz naszego ciała. Gdzie występują one najsilniej, a gdzie najsłabiej? Przesuńmy uwagę na te części ciała, gdzie nie odczuwamy żadnych wibracji i wczujmy się w nie jeszcze bardziej. Czy teraz coś w tych częściach ciała odczuwamy?
W ćwiczeniu tym staramy się nie kontrolować w ogóle oddechu i pozwalamy, aby oddech regulował się sam. Dr. Schulz określał ten stan w swojej metodzie relaksacji (treningu autogennym) po niemiecku „es atmet mich” czyli „oddycha mi się”. Możemy sobie przy tym wyobrażać, że z każdym wydechem usuwamy z ciała wszystkie napięcia i „negatywne energie”. Podczas tej fazy możemy też odczuć, że dodatkowe grupy mięśniowe ulegają dalszemu rozluźnieniu.
Całe ćwiczenie może trwać od dwudziestu minut do godziny, a jeżeli zaśniemy, to aż do przebudzenia. Po tym ćwiczeniu najczęściej czujemy się wypoczęci, odświeżeni i pełni energii. Przed wyjściem z tego ćwiczenia możemy powiedzieć do siebie: „Teraz policzę od pięciu do zera. Gdy doliczę do zera, będę całkowicie przebudzony(a), wypoczęty(a) i pełen(pełna) energii. Będę pamiętać z tego ćwiczenia to i tylko to, co ma na mnie korzystny wpływ i będzie mi w życiu pomocne. Pięć, cztery, trzy, dwa, jeden, zero! Jestem całkowicie przebudzony(a)!”
Autor zachęca do częstego wykonywania tego ćwiczenia, bo jest ono przygotowaniem do wielu bardziej złożonych ćwiczeń takich jak opuszczanie ciała fizycznego (OOBE - out of the body experience) czy świadome śnienie (lucid dreaming). Innymi słowy, ćwiczenie to otwiera drogę do wielu wspaniałych przygód i umożliwia głęboką eksplorację naszej świadomości.
_
Jeżeli pominęliśmy poprzednie części z serii MEDYTACJA, możemy je znaleźć w poniższych linkach:
MEDYTACJA – czyli o co w tym wszystkim chodzi? - Cz. 1
MEDYTACJA - co robić gdy nie mamy ani chwili czasu. - Cz. 2
MEDYTACJA – opis procesu czyli pierwsze kroki na drodze do oświecenia! - Cz. 3
MEDYTACJA – odkrycie naszego wewnętrznego świata. - Cz. 4
MEDYTACJA – doświadczenie boskiej świadomości – Cz. 5
MEDYTACJA może zmienić strukturę twojego mózgu już po ośmiu tygodniach!
Niniejsza publikacja przeznaczona jest wyłącznie dla osób zdrowych fizycznie i psychicznie, i nie pretenduje do rangi publikacji naukowej, oraz nie jest formą porady psychologicznej albo medycznej, lub formą terapii. Jeżeli cierpisz na jakiekolwiek dolegliwości psychiczne albo fizyczne niezwłocznie zgłoś się do swojego lekarza!
[1] Obrazek z pixabay.com