Wesoła gromadka
Za górami, za lasami, w krainie otoczonej zielonymi polami, była kraina wypełniona zwierzętami. Żyły one w pokoju i dobrobycie. Każde z nich miało swoje nawyki, swoje przekonania, i przede wszystkim - swoje podejście do życia.
Zające były pełne energii, wiecznie gotowe do skoków i zabaw we własnym gronie. Biegały ciągle po polach, ciesząc się każdą chwilą.
Po co myśleć o jutrze, skoro dzisiaj jest tyle radości?
– mówiły, śmiejąc się i goniąc za słońcem. Ich życie było proste – zjadały to, co znalazły, nie zastanawiając się, co może nadejść za kilka miesięcy. Każdy dzień był dla nich jak święto. A świętować mogły często, gdyż w regularnych odstępach czasu pojawiały się wesołe wieści o kolejnym miocie szaraczków.
Nieopodal, na łąkach, pasły się owce, skubiąc wolno trawkę. Były zadowolone z tego, co mają, żyjąc w spokoju, przyjmując wszystko takim, jakie jest.
Życie toczy się swoim rytmem
– mawiały. Naprawdę mocno wierzyły że nastąpił koniec historii, i już nic się nie zmieni.
Nie może już być przecież lepiej - mamy przecież wszystko, czego nam potrzeba. Nie będzie gorzej - przecież widzimy wszystkie, że trawa jest zawsze zielona. Nie ma sensu martwić się o przyszłość, która nigdy nie nadejdzie.
Wysoko nad ziemią, na skrzydłach wiatru, latały ptaki. Kochały wolność, nic ich nie krępowało, a ich myśli szybowały daleko, jak one same.
Ziemia jest tylko jednym z wielu miejsc. Nie ma sensu przejmować się przyziemnymi sprawami
– mawiały ptaki, spoglądając na pola i lasy z góry. Żyły w świecie abstrakcji, myśląc o niekończących się podróżach i nieograniczonej wolności.
W cieniu drzew, w swoich norach, lisy zawsze obserwowały innych. Były sprytne i przebiegłe, jednak w lecie nie musiały się wysilać – zadowalały się łatwo dostępnym jedzeniem. A lato trwało już od wielu lat. Jednak lisy były też cierpliwe. Wiedziały, że gdy przyjdzie zima, ich spryt przyda się, by zyskać przewagę. Póki jednak mogły, baraszkowały na polanach i korzystały z dobrobytu.
Wilki już dawno odeszły - fizycznie bardzo daleko, mentalnie odeszły w niepamięć. Doszło do tego, że zatarły się w zbiorowej świadomości, i nawet plotki o nich były niezrozumiałe dla kolejnych pokoleń.
Czasem, przy blasku księżyca, było słychać oddaloną pieśń - była ona jednak tak odległa, że zwierzęta mogły ją nawet docenić
Jeden tylko wół, cichy i spokojny, wydawał się oddalony od zwierzęcych spraw. Nie gonił za przyjemnościami jak zające, nie marzył o abstrakcjach jak ptaki i nie szukał łatwego życia jak lisy. Szukał czegoś, tak jakby potrzebował wyzwania, lecz nie mógł znaleźć miejsca dla siebie.
Głupi, głupi!
Pewnego dnia przybiegła wiewiórka, zdyszana co nie miara. Przeskakiwała z drzewa na drzewo, rozgłaszając wieść. Mówiła tak szybko, że mało kto był w stanie za nią nadążyć.
Idzie, idzie! Nadchodzi On!
Zwierzęta zaciekawiły się, podniosły głowy, zaczęły plotkować. Jednak dopiero kilka godzin później okazało się, o co chodziło wiewiórce. Na zejściu pól i łąk, tam gdzie zakręca strumień, pojawiła się dwunożna istota, ciągnąc za sobą wózek.
Ach, to tylko Człowiek...
– powiedziała mądra sowa –
Słyszałam o Człowiekach. Przychodzą i robią co chcą, i jeszcze się nie pytają o zgodę! Uważajcie!
Zwierzęta poobserwowały przybyłego człowieka, i rozeszły się w swoją stronę. Czasem niektóre wracały sprawdzić co u niego, jednak żadne nie zostawało na dłużej. Tymczasem człowiek ściął kilka drzew i zbudował sobie schronienie.
Po kilku dniach, gdy skończył inne prace, człowiek wyszedł na łąkę i powbijał kijki, wytaczając prostokąt. Niektóre zwierzęta zbiegły się, patrząc co robi. Człowiek ze swojego wózka, który stał za nowo zbudowaną chatą, wyciągnął narzędzie - zatkany na kilku kijach kawałek metalu.
Ach!
– wykrzyknęły niektóre zwierzęta. Niepokój jednak szybko odszedł Widać było że było to ciężkie narzędzie - nie na siły Człowieka. Pług stał więc, i czekał, a człowiek wzruszył ramionami i wrócił do chaty.
Ha! Nie da rady sam! Głupi, głupi! Nie zniszczy łąki! Nie ma sił! Dobra nasza! Nie ma co się bać! Dawaj, berek!
Zakrzyknął Szarek, klepiąc swojego sąsiada po plecach, po czym odwrócił się na pięcie i puścił się w długą. Sąsiad nie czekał ani chwili i pognał za nim. Inne zwierzęta popatrzyły się na siebie, rozbawione zachowaniem zajęcy - i także odeszły. Tylko jeden wół stał, i gapił się na ciężką pracę człowieka.
Po czym, krok za krokiem, bydlęcym tempem, poszedł w kierunku chaty.
Kolejne dni przyniosły nowe plotki. Podobno Wół jest w niewoli! Został zakuty w kajdany i zmuszony do ciężkiej pracy! Szybko jednak zdementowano doniesienia szaraków, przynosząc wieść jeszcze trudniejszą w odbiorze - Wół robił to z własnej woli. Podobno prychnął na przedstawicieli Komitetu Wyzwoleńczego, złożonego z sójki, barana i lisa. Wyglądało tak jakby sam chciał tam być. Na to zwierzęta nie miały odpowiedzi, wróciły więc z podkulonymi ogonami. Plotkowanie zaczęło się na całego.
Głupi, głupi! Co za wół! My mu dobrze, a on co! Łajno, ot co! My go ratujemy! A on prycha! Głupi wół, niemy wół!
Ciąg dalszy nastąpi
Poprzednio
Poprzednio w serii około-harcerskiej:
#37 Być jak żubr - czyli o Muzeum i Centrum Ruchu Harcerskiego
#20 Realschönheit - czyli jak malowniczość i piękno mogą służyć wychowaniu
#19 Jak być kosmitą - czyli o obcości, po raz drugi
#16 Jak stać się kosmitą - czyli o obcości, po raz pierwszy
#13 A ja wolę wolno - czyli o naturalności wędrówki
#12 Doświadczaj - czyli o wychowaniu wspomaganym LXD
#10 Lean Scouting - czyli zarządzanie szyszkoidalne (część druga)
#7 Lean Scouting - czyli szczupłe działanie w gęstym lesie (część pierwsza)
#1 Rzeczpospolita Harcerska - czyli jak przez bieganie po lesie w krótkich spodenkach wykuwa się demokrację
W tym sezonie
Co mam w planach, prócz książki, która oczywiście będzie powstawać dalej (jak się do tego zabrać, nie wiem - proces twórczy utyka co chwilę):
- Epiktet a skauting,
- generatywność w skautingu,
- przepis na szczęście według brytyjskiego generała aka siła autosugestii,
- orientacja na wartość w działaniach harcerskich vs biznesowy value stream,
- czuwanie harcerskie a uważność Ojców Pustyni (no dobra, ten jeden temat miałem wcześniej w głowie, ale pojawił się kolejny bodziec),
- standaryzacja w lean scoutingu,
- otwarta elitarność.
oraz NOWOŚCI: - gawęda o bezpańskich psach
- rozważania o świętych obcowaniu (w nawiązaniu do wcześniejszych planów przybliżania świętych
- sprawczość
- o technologicznych projektach pobocznych, czyli historia prób wejścia do IT