Nadeszły dziwne czasy. Miasto spowiła mgła. Przemierzając ulice, czujesz się jak w cyberpunku. Neony rozmywają mgłę gradientami.
Czekasz na przystanku tramwajowym, marznąc koszmarnie.
Z kratki ściekowej wypełza macka. Zaraz staniesz się początkiem miejskiej legendy, w którą nikt nie uwierzy, poza ludźmi w srebrnych czapeczkach. Wytną Twoją twarz z gazety i przypną na ścianie pinezką.
Zobaczysz we mgle postać. Koszmar z dzieciństwa. Bratnią duszę, przeznaczoną Ci, ale nigdy nie spotkaną. Pana o dziwnym uśmiechu, który śni się wszystkim Twoim znajomym jednocześnie. Siostrę, która nigdy się nie urodziła.
A może po prostu wsiądziesz w tramwaj i odjedziesz do domu.
Nigdy nie wiesz.