Praca szuka dzieci
Niedługo, bo już w najbliższy poniedziałek, czas wolny się skończy (zaczynam nową pracę), a wtedy wejdę (mam nadzieję) w tryb bardziej regularnego zajmowania się tematami które są wokół mnie. Póki jednak czas wolny trwa, odkopuję się obecnie z wielu zaległych tematów, które przez ostatni, intensywny czas, zalęgły się w mojej przestrzeni. Mój przyjaciel nazywa ten proces "odgruzowywaniem". Chociaż może moje życie nie przypomina stolicy po nieprzyjemnej wizycie sąsiadów zza Odry sprzed kilkudziesięciu lat, termin ten mi się dość spodobał. I tak czyszcząc listę "Do obejrzenia" na YouTube, zredukowałem ilość filmów z ponad 800 do 50. Co prawda, sporo z tego wyleciało bo już nie chcę tego obejrzeć, a zostało dodane w jakimś przypływie chwili, ale teraz, na spokojnie, widzę że to nic co mogłoby przynieść mi wartość i byłoby interesujące.
Podobnie jest ze skrzynkami mailowymi. Przychodzące wiadomości na bieżąco segreguję (i czasem zauważam że wpada to w jakiś rodzaj manii - moja skrzynka odbiorcza musi być maksymalnie czysta), więc ostatecznie nie ma tam wiele spamu. Oznacza to jednak, że maile które zostały, są w jakiś sposób ważne i wymagają jakiejś reakcji. Podobnie jest z jednym z nich, który chciałbym Wam przybliżyć, a mianowicie numerem newsletteru o ciekawie brzmiącym tytule Getting Ready for the Jobs of the Future. Zastanawiając się nad perspektywą kolejnych 50 lat, analitycy dochodzą do wniosku że to nie umiejętności twarde będą stanowiły klucz do znalezienia i utrzymania pracy. Co więcej, niektóre z nich nie brzmią jak coś, co nazwałbym umiejętnością. Zobaczcie sami:
- Optymizm
- Łatwość w pracy z technologią
- Ciekawość
- Wyobraźnia
- Opowiadanie historii
Nie wiem czy zauważacie w tym pewną prawidłowość. Cztery z pięciu kluczowych umiejętności (według mądrych głów) dotyczą... bycia dzieckiem. Już nawet Education 4.0 w wydaniu World Economic Forum wymieniając kluczowe umiejętności, wskazuje na rozwiązywanie problemów, współpracę i dostosowywanie się - o wiele bardziej "wymierne" aspekty człowieczeństwa. Jak jednak można sprawić, że dorosły człowiek zachowa w sobie dziecko, a jednocześnie będzie w stanie uporządkować siebie wewnętrznie (vide odwrócone drzewko rozwoju)? Przecież to właśnie w procesie dorastania przechodzimy ze stanu potencjału (mógłbym być kim zechcę, i badam te możliwości w swojej wyobraźni) do stanu skupienia (jestem kimś, i realizuję to w rzeczywistości). Czy da się być dorosłym i dzieckiem, jednocześnie?
Najwyraźniej, nie chodzi o to czy się da, ale chodzi o to że trzeba.
Odgruzowywanie
Próbując przetrawić te mądrości, zauważyłem coś ciekawego. Sam w ostatnim czasie wróciłem do praktykowania co najmniej dwóch z tych umiejętności - i ich efektem jest to odgruzowywanie się. Pisząc tutaj, trenuję opowiadanie historii. Piszę też inne rzeczy, w formie notatników, ale tam trafiają całkowicie przypadkowe rzeczy. Może kiedyś mi się przydadzą, może nie. Mimo to, tworząc, ćwiczę wyobraźnię - pisaną, abstrakcyjną, kreatywną.
Sam proces odkopywania się z zaległości daje lekkość - już nie wiążą mnie dziesiątki lin, nie czai się w rogu umysłu poczucie że coś jeszcze na mnie czeka. Proces ten pozwala na podróż w czasie - wracam do tego co było, do niezrealizowanych pomysłów. A teraz, mogę coś z nimi zrobić. Chcę coś z nimi zrobić. I zaczynam tworzyć. Tworzyć jak dziecko, nie martwiąc się. Po prostu robiąc, co do mnie należy. Robiąc to, co pozwala mi stawać się lepszym, a jednocześnie przynosi mi radość.
Planowanie
Ostatnio zwrócił uwagę, że mocną stroną moich postów (tych z # serii numerowanych) jest lista postulatów, co chciałbym pisać dalej. Poszedłem więc za ciosem, i ten post chciałbym uznać za postulat bardziej rozbudowanego artykułu, dotyczącego dorastania i bycia dzieckiem. Jeżeli taki post powstanie, będzie bardziej rozbudowany - ale przede wszystkim, obfitszy w konkrety. Dajcie znać, czy bylibyście zainteresowani! A w międzyczasie, idę przygotować krzesła - za niecałą godzinę opowiadam w
o cesarskim skarbcu w Wiedniu. Jeżeli będziecie - to świetnie! Jeżeli nie - zostawiam link do posta w którym pisałem już co nieco o wiedeńskim skarbcu. Tak czy inaczej, pięknego czasu i do zobaczenia!