W Polsce poruszenie - 1 kwietnia spadł śnieg.
Ulice i trawniki białe, samochody zaśnieżone.
Konsternacja, panika lub spadek nastroju - zależnie od osobnika ;)
U mnie akurat trochę tej drugiej, ponieważ w wyniku splotu dziwnych wydarzeń z zeszłego tygodnia, mam już w aucie letnie kapcie, a boję się jeździć samochodem w takich warunkach.
Pewnego słonecznego dnia pan jadący dużym suvem "zepchnął" mnie z wąskiej drogi, ponieważ jechał środkiem i nie zamierzał zrobić ani odrobiny miejsca mojemu "maluszkowi". Musiałam uciec na prawo, w wyniku czego mocno przyhaczyłam prawymi kołami w krawężnik. Obie opony poszły - dziury na palec.
U wulkanizatora okazało się, że dokupić dwóch zimówek nie sposób, bo nie ma ich na stanie od ręki, a w ogóle to zostały zastąpione nowszą generacją. Więc do wyboru miałam albo zakupić nowy komplet czterech zimówek, albo zmienić na letnie.
Koniec marca, zakup opon zimowych nie był w tym momencie planowany w naszym budżecie, więc wybór był oczywisty. Do dzisiaj ;)
Unikam więc póki co jeżdżenia własnym samochodem, a na kiepski nastrój mam fajne lekarstwo - obejrzałam zdjęcia z zeszłego roku.
6 kwietnia 2021 - biało:
10 kwietnia 2021 - zielono, meble ogrodowe rozłożone, a whippety wygrzewają się w słońcu:
Czekam więc z optymizmem na rozwój sytuacji :)