Autobus do Stolicy odjechał jakieś 10 minut temu, następny odjeżdża za dwie godziny, ale na szczęście za chwilę rusza autobus do Higuey. Kierowca mówi, że stamtąd co chwilę jedzie coś do "Capital" (stolicy) i że to najlepsze rozwiązanie. Wsiadamy więc i za 130 peso od osoby (100 peso to ok. 7,20zł) jedziemy do Higuey.
Autobus, którym jedziemy to duży, luksusowy autokar, którego nie powstydziłyby się chyba nawet linie europejskie. Jak we wszystkich tutejszych autokarach oraz większości lokalnych busów, wewnątrz działa dość mocno podkręcona klima. W tutejszym klimacie to bardzo miły dodatek (choć w kilku pojazdach była podkręcona aż do przesady). Przykra niespodzianka pojawia się jednak, kiedy znowu trzeba wyjść na zewnątrz, zwłaszcza, gdy wyjście następuje w godzinach południowych. Piekielny upał uderza w człowieka ze zdwojoną siłą.
Praktycznie wszystkie tutejsze autobusy międzymiastowe wyposażone są w ekrany, na których w trakcie jazdy emitowany jest jakiś film z hiszpańskojęzycznym lektorem (Dominikana nie ma rozwiniętego przemysłu filmowego, natomiast jej krajobrazy bardzo często stają się tłem w europejskich czy amerykańskich produkcjach)
Higuey to dość duże miasto, w którym raczej nie ma specjalnie co zwiedzać. Wszystkie przewodniki polecają zgodnie katedrę Nuestra Señora de la Altagracia, niedaleko której wysiadamy z autobusu. Z zewnątrz nie robi jakiegoś powalającego wrażenia, choć jak się później okaże, jak na warunki dominikańskie to na prawdę ciekawy obiekt architektoniczny. Do środka nie zaglądamy, bo wychodząc z autobusu kierowca wskazuje na inny autobus, stojący po drugiej stronie ulicy, i mówi, że on za chwilę pojedzie do Santo Domingo. Idziemy więc prosto do drugiego autobusu, i za kolejne 275peso jedziemy do Stolicy.